Animal Collective - Merriweather Post Pavilion

Michał Smolicki|luty 1, 2009|muzyka, płyty|0

To pierwsza głośna premiera 2009 roku. Zdaniem wielu kandydat do płyty roku. I nie ma się co dziwić, gdyż Animal Collective swoją oryginalność potwierdzał już niejednokrotnie. Serwując nam kolejną płytę długogrającą, może nie zaskakuje już tak bardzo, niemniej jednak ciągle pozostaje gatunkiem endemicznym w świecie beznamiętnie multipilikujących się i pożerających nawzajem form muzycznych.

Animal Collective są twardym orzechem do zgryzienia dla dziennikarzy muzycznych. Ich pokrętne ścieżki kariery i spory rozrzut stylistyczny poszczególnych produkcji, nigdy nie dał możliwości przypisania do jednego gatunku. Gitarowy odcień wcześniejszych dokonań przesuwał środek ciężkości ich stylu w kierunku szeroko pojętego indie-rocka. Sfera wokalna, odważnie łącząca ludowość z popową wręcz melodyjnością automatycznie plasuje ich w modnym było-niebyło ruchu neo-folk, tudzież freak-folk. Ale to także nietrafione uproszczenie. Ten specyficzny eklektyzm muzyki Animal Collective to już marka sama w sobie i zarazem definicja stylu.

Na ‘Merriweather Post Pavilion’ zostało wszystko to, co najważniejsze w dotychczasowych dokonaniach: duży rozmach kompozycyjny, potężna dawka psychodelii, wielokulturowe inspiracje, czy też rytmika rodem z afrykańskich rytuałów plemiennych. O wyjątkowej jakości muzyki AC świadczy jednak jej eksperymentalność - fakt zderzenia wszystkich wyżej wymienionych cech z nowoczesnością. Nowa płyta to dużo odważniejsze zastosowanie elektroniki (’My Girls’) - kosztem gitar, to eksploracja muzyki tanecznej (’Summertime Clothes’), to balansowanie na granicy popowej melodii i szamańskiego transu (’Guys Eyes’). Mikstura niezwykle wysublimowana, wysmakowana i tajemnicza. Nie będe się tutaj rozpisywać na temat poszczególnych kompozycji. Muzykę tą obejmuje się całościowo, kompozycje uzupełniają się nawzajem, co tylko potwierdza niezwykłą kreatywność grupy.

Reasumując: Mimo iż ”Merriweather Post Pavilion’ zdaje się być najbardziej ‘popową’, melodyjną czy wręcz taneczną płytą Animal Collective, to nie jest muzyka dla wszystkich. Ciągle wymaga ona od słuchacza sporo czasu i zaangażowania. Wymaga wnikliwej analizy, wielokrotnego przestudiowania złożoności swojej struktury, odkrycia wszystkich sprytnie poukrywanych wątków. No ale czego innego oczekujemy od sztuki przez duże ‘S’, hę?

Zostaw swój komentarz

Google Analytics integration offered by Wordpress Google Analytics Plugin