<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	>
<channel>
	<title>Komentarze do wpisu: And the oscar goes to&#8230;</title>
	<atom:link href="http://www.tapczan.info/index.php/2009/02/22/and-the-oscar-goes-to/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.tapczan.info/index.php/2009/02/22/and-the-oscar-goes-to/</link>
	<description>blog wielotematyczny</description>
	<pubDate>Sun, 12 Feb 2012 08:09:41 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.5</generator>
		<item>
		<title>Przez: Han Strauss</title>
		<link>http://www.tapczan.info/index.php/2009/02/22/and-the-oscar-goes-to/#comment-1691</link>
		<dc:creator>Han Strauss</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 25 Feb 2009 13:32:10 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://tapczan.info/?p=477#comment-1691</guid>
		<description>na priva Panowie, na priva.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>na priva Panowie, na priva.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Klamka</title>
		<link>http://www.tapczan.info/index.php/2009/02/22/and-the-oscar-goes-to/#comment-1689</link>
		<dc:creator>Klamka</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 23 Feb 2009 13:43:21 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://tapczan.info/?p=477#comment-1689</guid>
		<description>Witam witam, nie przesadzajmy z tymi slumsami Jacek  - kino to chyba jednak widziałeś kiedyś hehe (wszystko żarty!) - ważne, że film jest obejrzany.

Zgodzę się, że być może Slumdog jest ciekawszy jeżeli ma się osobiste wrażenia z miejsc i własne zdanie o problematyce, na której oparty jest scenariusz (czy pierwotnie książka) wyrobione "własnymi oczyma", ale nie uważam, żeby było to kryterium wg którego możemy oceniać czy film jest dobry czy średni. Może być co najwyżej osobiście dla poszczególnych osób bardziej interesujący. Nie wiem czy jasno się wyrażam, np.: uważam na podstawie doświadczeń i pewnej wiedzy że "Miś" jest świetnym filmem (dla mnie) ale dla kogoś młodszego czy spoza naszego kręgu doświadczeń jest filmem niezrozumiałym czy nawet "chujowym", a już na pewno nie na Oscara :) A i technicznie można mu wiele zarzucić.
Piszesz mi: "Z twojego komentarza wynika, ze podszedłeś do filmu wybitnie technicznie, czy też z perspektywy stylisty…". Dlaczego stylisty? Za to: "Dziewczyna - owszem efektowna, “źli” są optycznie źli, natomiast główny bohater - przepraszam - wypadł jak cipa. " ??? 

Nie oceniam książek po okładkach, ale po dobrych filmach oczekuje dwóch rzeczy: 1) zabrania mnie w podróż, w dobrą podróż - taką na której czuję żal, że muszę dać pauzę iść się załatwić  2) wzbudzenia szczerych emocji - ale żeby wzbudzić emocję muszę w jakiś sposób wejść w to co oglądam, niezależnie czy to jest poważny dokument czy fantasy/bajka typu Batman. Żeby spełnić drugi warunek film nie może mnie zmuszać, do tłumaczenia sobie dlaczego ludzie mówią, że to jest wybitne. Powinien raczej zmusić mnie do zapytania "dlaczego nikt wcześniej tak genialnie tego nie zrobił?" Slumdog nie spełnia u mnie żadnego z tych warunków - toteż w mojej opinii skoncentrowałem się nie tyle na całościowym efekcie, co na składnikach filmowego tworzywa - stąd suche techniczne uwagi.

Aha - nie przewinąłem po pierwszych pytaniach, konsekwentnie co pytanie cierpiałem i czekałem dając Boyle'owi szansę na zrobienie niespodzianki. No i sobie jeszcze poczekam - do następnego filmu (Daj Bóg!).

Pozdrawiam :)
Klamka.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam witam, nie przesadzajmy z tymi slumsami Jacek  - kino to chyba jednak widziałeś kiedyś hehe (wszystko żarty!) - ważne, że film jest obejrzany.</p>
<p>Zgodzę się, że być może Slumdog jest ciekawszy jeżeli ma się osobiste wrażenia z miejsc i własne zdanie o problematyce, na której oparty jest scenariusz (czy pierwotnie książka) wyrobione &#8220;własnymi oczyma&#8221;, ale nie uważam, żeby było to kryterium wg którego możemy oceniać czy film jest dobry czy średni. Może być co najwyżej osobiście dla poszczególnych osób bardziej interesujący. Nie wiem czy jasno się wyrażam, np.: uważam na podstawie doświadczeń i pewnej wiedzy że &#8220;Miś&#8221; jest świetnym filmem (dla mnie) ale dla kogoś młodszego czy spoza naszego kręgu doświadczeń jest filmem niezrozumiałym czy nawet &#8220;chujowym&#8221;, a już na pewno nie na Oscara <img src='http://www.tapczan.info/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> A i technicznie można mu wiele zarzucić.<br />
Piszesz mi: &#8220;Z twojego komentarza wynika, ze podszedłeś do filmu wybitnie technicznie, czy też z perspektywy stylisty…&#8221;. Dlaczego stylisty? Za to: &#8220;Dziewczyna - owszem efektowna, “źli” są optycznie źli, natomiast główny bohater - przepraszam - wypadł jak cipa. &#8221; ??? </p>
<p>Nie oceniam książek po okładkach, ale po dobrych filmach oczekuje dwóch rzeczy: 1) zabrania mnie w podróż, w dobrą podróż - taką na której czuję żal, że muszę dać pauzę iść się załatwić  2) wzbudzenia szczerych emocji - ale żeby wzbudzić emocję muszę w jakiś sposób wejść w to co oglądam, niezależnie czy to jest poważny dokument czy fantasy/bajka typu Batman. Żeby spełnić drugi warunek film nie może mnie zmuszać, do tłumaczenia sobie dlaczego ludzie mówią, że to jest wybitne. Powinien raczej zmusić mnie do zapytania &#8220;dlaczego nikt wcześniej tak genialnie tego nie zrobił?&#8221; Slumdog nie spełnia u mnie żadnego z tych warunków - toteż w mojej opinii skoncentrowałem się nie tyle na całościowym efekcie, co na składnikach filmowego tworzywa - stąd suche techniczne uwagi.</p>
<p>Aha - nie przewinąłem po pierwszych pytaniach, konsekwentnie co pytanie cierpiałem i czekałem dając Boyle&#8217;owi szansę na zrobienie niespodzianki. No i sobie jeszcze poczekam - do następnego filmu (Daj Bóg!).</p>
<p>Pozdrawiam <img src='http://www.tapczan.info/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
Klamka.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: jacek</title>
		<link>http://www.tapczan.info/index.php/2009/02/22/and-the-oscar-goes-to/#comment-1688</link>
		<dc:creator>jacek</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 23 Feb 2009 13:00:17 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://tapczan.info/?p=477#comment-1688</guid>
		<description>Witaj Tomku. O kino się nawet nie otarłem. Nie stać mnie na podróż do miasta.
Żyje w tutejszych slumsach.


Co do 'rzutkości' o której piszesz, to akurat ja ją widzę bardzo wyraźnie w rysiegłównego bohatera. Może twoje rozumienie rzutkości sprowadza się do bycia dobrze ukrwionym byśkiem. Jak dla mnie, odnosi się bardziej do świadomości, wiedzy i umiejętności kombinowania w życiu (często mimo kompletnego analfabetyzmu) 
Tak się składa, że byłem w  Indiach, mam bardzo wielu znajomych z tego kraju i w sumie z tego powodu sięgnąłem po obraz Boyla. Z twojego komentarza wynika, ze podszedłeś do filmu wybitnie technicznie, czy też z perspektywy stylisty...
Ale troche to rozumiem, bo moja notka wyżej z racji koniecznosci napisania cos o reszcie pretendentów, też dotknęła raczej kwestii organizacji narracji niż samej problematyki.
 
Ja szukałem czegoś innego w tym filmie. Może coś tam nawet znalazłem, choć nie byo to przez reżysera zamierzone. Choćby konflikt wewnętrzny 'cipy'.
To co mnie uderzyło wśród mieszkańców slumsów (Ahmedabad, stan Gujarat) to fakt iż są bardziej ludzcy i bezpośredni niż mieszkańcy nowych zabudowań.  Tych drugich właśnie charakteryzuje cwaniactwo i 'układnictwo'... Taka była moja impresja, choć
oczywiście nie ma reguły. To też znalazłem w filmie. Co mnie również ciekawi to fakt
łamania prawa. Pytanie czy łamiąc prawo, nie wiedząc czy je łamiesz, jest równoznaczne z robieniem tego z pełną świadomością. Slumsy mają swoje prawo,
życie poza inne.  To zresztą zagadnienie na inną dyskusję (Przypomnij mi kiedyś w Krakówku przy piwie, chętnie wrócę do tego tematu)

Zdecydowanie jednak muszę podkreślić, że Slumdog nie jest w moim przekonaniu filmem wybitnym. Chodzi mi tutaj szczególnie o dramaturgie i exodus. Zgodzę się
z Tobą Tomku, że film mógłby zdecydowanie bardziej wwiercać się w umysł.
Być może zauważyłem elementy, które nie były intencjonalnie zamierzone.
Na przykład zestawienie rzekomego oszukiwania w milionerach z oszustwami popełnionymi w przeszłości (czy też byciem świadkiem tychże). W związku z tym 
pytanie o wybory moralne mogłoby być wyraźniej postawione i może rozwiązane
poprzez celowy brak odpowiedzi na ostatnie pytanie w milionerach... Nie wiem
głośno myślę.
Wydaje mi się że wątek miłosny zbytnio zdominował film. Końcówka do odstrzału. Zdecydowanie bardziej interesujące, i w mojej opinii stawiające film w innym świetle, byłoby rozpracowanie kwestii tzw. 'etycznych'...
Taka moja opinia.
Oscar dla filmu, - ok. Mam nadzieję, że Boyle jest świadomy, że naraża się na
krytykę w związku z komercyjnym sukcesem. WIdzę już ten atak na niego, jako
hieny żerującej na problemach mieszkańców wychodków świata...
BTW. Mam pytanie, czy przewinąłeś film po dwóch pierwszych  pytaniach do końca?
Pozdrawiam</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witaj Tomku. O kino się nawet nie otarłem. Nie stać mnie na podróż do miasta.<br />
Żyje w tutejszych slumsach.</p>
<p>Co do &#8216;rzutkości&#8217; o której piszesz, to akurat ja ją widzę bardzo wyraźnie w rysiegłównego bohatera. Może twoje rozumienie rzutkości sprowadza się do bycia dobrze ukrwionym byśkiem. Jak dla mnie, odnosi się bardziej do świadomości, wiedzy i umiejętności kombinowania w życiu (często mimo kompletnego analfabetyzmu)<br />
Tak się składa, że byłem w  Indiach, mam bardzo wielu znajomych z tego kraju i w sumie z tego powodu sięgnąłem po obraz Boyla. Z twojego komentarza wynika, ze podszedłeś do filmu wybitnie technicznie, czy też z perspektywy stylisty&#8230;<br />
Ale troche to rozumiem, bo moja notka wyżej z racji koniecznosci napisania cos o reszcie pretendentów, też dotknęła raczej kwestii organizacji narracji niż samej problematyki.</p>
<p>Ja szukałem czegoś innego w tym filmie. Może coś tam nawet znalazłem, choć nie byo to przez reżysera zamierzone. Choćby konflikt wewnętrzny &#8216;cipy&#8217;.<br />
To co mnie uderzyło wśród mieszkańców slumsów (Ahmedabad, stan Gujarat) to fakt iż są bardziej ludzcy i bezpośredni niż mieszkańcy nowych zabudowań.  Tych drugich właśnie charakteryzuje cwaniactwo i &#8216;układnictwo&#8217;&#8230; Taka była moja impresja, choć<br />
oczywiście nie ma reguły. To też znalazłem w filmie. Co mnie również ciekawi to fakt<br />
łamania prawa. Pytanie czy łamiąc prawo, nie wiedząc czy je łamiesz, jest równoznaczne z robieniem tego z pełną świadomością. Slumsy mają swoje prawo,<br />
życie poza inne.  To zresztą zagadnienie na inną dyskusję (Przypomnij mi kiedyś w Krakówku przy piwie, chętnie wrócę do tego tematu)</p>
<p>Zdecydowanie jednak muszę podkreślić, że Slumdog nie jest w moim przekonaniu filmem wybitnym. Chodzi mi tutaj szczególnie o dramaturgie i exodus. Zgodzę się<br />
z Tobą Tomku, że film mógłby zdecydowanie bardziej wwiercać się w umysł.<br />
Być może zauważyłem elementy, które nie były intencjonalnie zamierzone.<br />
Na przykład zestawienie rzekomego oszukiwania w milionerach z oszustwami popełnionymi w przeszłości (czy też byciem świadkiem tychże). W związku z tym<br />
pytanie o wybory moralne mogłoby być wyraźniej postawione i może rozwiązane<br />
poprzez celowy brak odpowiedzi na ostatnie pytanie w milionerach&#8230; Nie wiem<br />
głośno myślę.<br />
Wydaje mi się że wątek miłosny zbytnio zdominował film. Końcówka do odstrzału. Zdecydowanie bardziej interesujące, i w mojej opinii stawiające film w innym świetle, byłoby rozpracowanie kwestii tzw. &#8216;etycznych&#8217;&#8230;<br />
Taka moja opinia.<br />
Oscar dla filmu, - ok. Mam nadzieję, że Boyle jest świadomy, że naraża się na<br />
krytykę w związku z komercyjnym sukcesem. WIdzę już ten atak na niego, jako<br />
hieny żerującej na problemach mieszkańców wychodków świata&#8230;<br />
BTW. Mam pytanie, czy przewinąłeś film po dwóch pierwszych  pytaniach do końca?<br />
Pozdrawiam</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Klamka</title>
		<link>http://www.tapczan.info/index.php/2009/02/22/and-the-oscar-goes-to/#comment-1687</link>
		<dc:creator>Klamka</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 23 Feb 2009 11:49:52 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://tapczan.info/?p=477#comment-1687</guid>
		<description>Slumdog, slumdog...nie kojarzę...aaa tak było coś takiego. Oglądałem ten obraz raptem 2 tygodnie temu (pomińmy kwestie legalności tego przedpremierowego prywatnego pokazu). I co? No właśnie ledwo to pamiętam - dziś mi przypomniano (8 Oscarów - o tempora, o mores). Niestety nie zgadzam się z ani jedną opinią Jacka Smolickiego na temat tego dziełka. Konwencja ,w którą ubrano ten film (korelacja życiorysu głównego bohatera z teleturniejem w którym bierze udział) jest tak schematyczna że spokojnie Slumdog może robić za tło do robienia czegoś innego - właściwie po pierwszych dwóch pytaniach możemy sobie przewinąć do ostatniego. Wydaje się że jeżeli film ten "momentami ociera się o pewną przewidywalność." to Jacek otarł się o w czasie projekcji kino. Od strony elewacji...
Co do aktorstwa - nie mam nic przeciwko debiutantom, nie mam nic przeciwko naturszczykom. Dziewczyna - owszem efektowna, "źli" są optycznie źli, natomiast główny bohater - przepraszam - wypadł jak cipa. Jak przeżył 18 lat w Juhu to powinien być nieco bardziej rzutki - ale być może wybrzydzam. Oczywiście, przyjmuję konwencję baśni (bajki? bajeczki?), bollywoodzkie nawiązania są dla mnie czytelne... ale ten film jest po prostu słaby. Gdyby był naprawdę z Indii to reżyser doczekałby się może talonu na Tata Nano ;) a nie Oscara... Ściągnąć sobie można, pieniądze za kino wydać na wódkę która pomoże znieść ten pretensjonalny koszmarek do końca... Pozdrawiam.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Slumdog, slumdog&#8230;nie kojarzę&#8230;aaa tak było coś takiego. Oglądałem ten obraz raptem 2 tygodnie temu (pomińmy kwestie legalności tego przedpremierowego prywatnego pokazu). I co? No właśnie ledwo to pamiętam - dziś mi przypomniano (8 Oscarów - o tempora, o mores). Niestety nie zgadzam się z ani jedną opinią Jacka Smolickiego na temat tego dziełka. Konwencja ,w którą ubrano ten film (korelacja życiorysu głównego bohatera z teleturniejem w którym bierze udział) jest tak schematyczna że spokojnie Slumdog może robić za tło do robienia czegoś innego - właściwie po pierwszych dwóch pytaniach możemy sobie przewinąć do ostatniego. Wydaje się że jeżeli film ten &#8220;momentami ociera się o pewną przewidywalność.&#8221; to Jacek otarł się o w czasie projekcji kino. Od strony elewacji&#8230;<br />
Co do aktorstwa - nie mam nic przeciwko debiutantom, nie mam nic przeciwko naturszczykom. Dziewczyna - owszem efektowna, &#8220;źli&#8221; są optycznie źli, natomiast główny bohater - przepraszam - wypadł jak cipa. Jak przeżył 18 lat w Juhu to powinien być nieco bardziej rzutki - ale być może wybrzydzam. Oczywiście, przyjmuję konwencję baśni (bajki? bajeczki?), bollywoodzkie nawiązania są dla mnie czytelne&#8230; ale ten film jest po prostu słaby. Gdyby był naprawdę z Indii to reżyser doczekałby się może talonu na Tata Nano <img src='http://www.tapczan.info/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> a nie Oscara&#8230; Ściągnąć sobie można, pieniądze za kino wydać na wódkę która pomoże znieść ten pretensjonalny koszmarek do końca&#8230; Pozdrawiam.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

