NP czyli Napszykłat

|May 22, 2009|koncerty|0

NP – tym skrótem Witkacy podpisywał swoje dzieła, kiedy tworząc je nie palił (papierosów). NP to także skrót nazwy składu Napszykłat. Nie wiem jaki jest ich stosunek do wciągania nikotyny. Ba, nawet mnie to nie obchodzi. Wystarczy, że muzykę robią przednią.

Określają się jako Dzieci Świny, a to dlatego że zespół powstał w Świnoujściu. Kiedyś napisano o nich, że grają hip-hop. Swego czasu mieli problem z tą etykietką, bo ktoś nieopatrznie przykleił im takie miano . Średnio nawet pomogło wygranie rockowego festiwalu Jarocin w 2007 roku. Trochę racji z tym hip-hopem jest. Wokale zdają się być inspirowane twórcami związanymi z labelem Anticon. Momentami sprawiają wrażenie wręcz wyrwanych z szalonej twórczości choćby Clouddead.  Notabene,  Anticon to kultowa wytwórnia, wydająca niby hip-hop. Ten jednak jest jakiś dziwny, pokręcony, bez sentymentów wobec beat’u i tryskający różnorodnymi barwami. Czasem nawet bezlitośnie pstrokaty.

Tak też jest na moje ucho z Napszykłat. Niepospolite teksty podane w dość nowatorskiej formie jak na polskie realia to niejako odważna próba wprowadzenia nowej jakości lirycznej w tej materii. Tak, nawijanie to mocna strona tria z Poznania (obecnie). Kiedy jednak przysłuchać się warstwie instrumentalnej to otwiera sie cała gama muzycznych kolorów – elektronika, funk, ambient, ale hip-hop już zdecydowanie mniej.  Dodam też, że współtworzą inicjatywę Pink Punk, co wydaje się dość oczywiste, gdyż otwartością i bezpretensjonalnością zdecydowanie wpisują sie w kuriozalny artystyczny dyskurs spod znaku różowego punka.

Zresztą sami zainteresowani wymieniając garstkę inspiracji rzucaja takie nazwy jak choćby Burial, Battles, Animal Collective czy nawet Black Heart Procession. Głowy otwarte, uszy czułe – tak rodzi się muzyczny kolaż. Tą heterogeniczność w muzyce NP zdecydowanie słychać. Są żywe beaty perkusyjne i takie z samplera. Pełna gama przeszkadzajek, trzasków i fonetycznych bohomazów. Na szczęście nie na tyle to wszystko skomplikowane by się pogubić jak w labiryncie Minotaura.

Napszykłat to jedno z najodważniejszych przedsięwzięć muzycznych w kraju biało-czerwonej flagi. Fakt, zaczynali od hip-hopu, ale przez 6 lat od momentu założenia zespołu, powrzucali do tego muzycznego garnka sporo innych składników i doskonale przyprawili. Zagęszczenie tej faktury zaowocowało wzbogaceniem brzmienia o pokręconą rytmikę, elektroniczne zgrzyty i gitarową frywolność. Hip-hop jednak wciąż jest odczuwalny i dobrze że nie wyzbyli się tego. Wyzbyli się za to “umundurowania każdego szanującego się hip-hopowca”, jak i bezbrzeżnie dennej ortodoksji i dogmatyzmu wręcz, charakterystycznego niestety dla wiekszości rodzimych twórców. Też dobrze.

Śledząc ich działaność od jakichś trzech lat i słuchając kolejnych nagrań obcuję ze świadomą ewolucją zespołu. Poszukują ale jednocześnie wiedzą jasno czego. Słuchając ich płyt nietrudno to zauważyć. A nagrali trzy: w 2007 “Plenum” i ubiegłoroczna – “Brudne zwierzaki”.  Obie na zamówienie ze strony “Dzieci Świny” .  Teraz natomiast zachęcają do zbadania nowego albumu zatytułowanego po prostu “NP”.

Powtarzając za człowiekiem z Napszykłat ukrywającym sie pod pseudominem Charles: “Hip-hop to kultura wysoka, głeboka i szeroka jak Bałtyk!” Zatem nic dodać nic ująć. Słowo stanie się … muzyką w piątkowy wieczór w Kawiarnii Naukowej. Natomiast co nieco do posłuchania dla zorientowania na myspace zespołu.

NAPSZYKŁAT

22 maja 2009
Kawiarnia Naukowa, godz. 19:30
ul. Jakuba 29-31

Zostaw swój komentarz