Palec Casanovy (cz.2)
Maciej Pietrzyk|październik 2, 2009|Historie z tapczanu, literatura, styl życia|
Frakcji Binetti przewodził młody wówczas hrabia Franciszek Ksawery Branicki, gwałtownik niecofający się przed najdzikszymi awanturami, w dodatku kochanek samej Binneti. W ówczesnej Polsce był jednym z najpotężniejszych magnatów.
Kilkadziesiąt lat później tenże sam Branicki okazał się jednym z głównych zdrajców Rzeczpospolitej - symbolem narodowej hańby i pychy magnackiej, przyczyniając się do rozbiorów Polski. Binetti, świadoma swojego wpływu na młodego wówczas magnata, skorzystała z okazji aby zemścić się na Casanovie, który swego czasu we Włoszech okazał się obojętny na jej wdzięki.
Podczas przedstawienia wenecjanin nudził się jak mops. Fabuła zbytnio go nie wciągnęła (zaloty niemieckiego szlachcica - pułkownika Ernesta oraz polskiego szlachcica, łowcy posagów - Marnotrawskiego, do Elizy, córki imć Staruszkiewicza) Giacomo ożywiał się tylko gdy na scenie pojawiał się włoski balet, ale potem znów brała go nuda.
Po przedstawieniu król wyszedł z loży, a za nim Casanova. Wenecjanin postanowił udać się do loży Casacci, której występ bardzo podobał się Stanisławowi Augustowi, by złożyć jej gratulacje. Po drodze zauważył otwarte drzwi do loży Binetti. Chcąc uniknąć nietaktu, złożył jej kurtuazyjną wizytę. Przywitał się i wymienił parę kurtuazyjnych zdań, gdy do loży nieoczekiwanie wpadł Branicki. Casanova złożył mu powściągliwy ukłon i natychmiast wyszedł, udając się do loży Casacci.

Cassaci, początkowo wypominała mu nietakt, jakim było unikanie jej, ale długo urazy nie trzymała - rozpromieniła się słysząc soczyste komplementy. W czasie tej uroczej rozmowy do loży - w ślad za Włochem - wbiegł, rozwścieczony chłodnym ukłonem Włocha w loży Binetti, Ksawery Branicki w towarzystwie oficera swego pułku podpułkownika Arnolda Byszewskiego.
“Przyznaj pan, panie Casanova, że przychodzę jak najbardziej nie w czas. Zdaje się, że pan się kochasz w tej damie” - wycedził Branicki. Było to celowe zagranie, gdyż, jak wiadomo, faworytką Branickiego była rywalka Casacci - Anna Binetti.
“Ależ panie hrabio, czy nie uważasz, że jest czarująca?” - odpowiada Casanova.
“Tak bardzo, że oświadczam ci tutaj, iż się w niej kocham za zabój i nie zniosę żadnego rywala”.
“Skoro tak, nie roszczę sobie najmniejszych praw” - ucina sprawę Casanova.
Zbity nieco z tropu Branicki powiedział: “Przezorny z pana człowiek, panie Casanova. A zatem schodzisz mi z drogi?”.
“Natychmiast, panie hrabio! Znalazłby się taki gbur, co by się ważył iść w paragon z człowiekiem o twoich zaletach?” - odpowiedział z ironicznym uśmiechem Casanova.
Wściekły Branicki wypalił: “Za tchórza mam tego, co przy pierwszej groźbie ustępuje z pola”.
Na takie dictum Casanova chwyta za gardę szpady, ale po chwili uspokaja się. Walka z szambelanem króla w loży Casacci, na oczach tłumów, skompromitowałaby go nieodwołalnie w oczach Stanisława Augusta. Posada królewskiego sekretarza stałaby się jedynie wspomnieniem. Włoch wzruszył pogardliwie ramionami i wyszedł. Na korytarzu usłyszał okrzyk Branickiego: “Tchórz wenecki!”.
Cała powyżej opisana awantura została sprowokowana przez Binetti, która w ten sposób postanowiła się zemścić za nieodwzajemnione uczucia Casanovy, jeszcze podczas pobytu we Włoszech. Binetti namówiła Branickiego, aby ten publicznie znieważył Włocha, co Polak skwapliwie uczynił.
Wieczorem następnego dnia Casanova wysłał Branickiemu list: „Signor, wczoraj wieczorem w teatrze obraził mnie pan, oskarżając o nielojalność. Wnoszę z tego, że żywi Pan do mnie nienawiść i, co za tym idzie, pragnie wykreślić z liczby żyjących. Mogę i chcę udzielić Panu satysfakcji. Racz pan zatem zabrać mnie swą karetą w takie miejsce, gdzie moja porażka nie obciążyłaby pana winą wobec polskiego prawa i gdzie ja mógłbym skorzystać z tegoż przywileju, gdy Bóg pozwoliłby mi pana zabić…”
***
Kolejna część opowieści wkrótce na Tapczan.info!















październik 2nd, 2009 at 1:03 po południu
Wtedy to były ustawki
październik 5th, 2009 at 6:00 po południu
Eleganckie. Czekam na dalsze części