Magika udany pakt z fonią

|January 17, 2010|literatura|5

Miał być film, został wydany jedynie scenariusz. Jeżeli w 1996 roku koniecznie chciałeś wstąpić do Zakonu Marii, a parę lat później uświadomiłeś sobie, że to Ty jesteś Bogiem, to przeczytanie historii zebranej przez Macieja Pisuka i wydanej ponad rok temu przez Krytykę Literacką, może być ciekawym doświadczeniem.



Pisuk chciał stworzyć scenariusz do filmu na miarę Człowieka z żelaza czy Człowieka z marmuru, o romantycznym bohaterze ciągnącym niemalże lud na barykady szarej rzeczywistości.
Nie znając w ogóle środowiska hip-hopowego przez przypadek natknął się na historię chłopaków z Katowic. Pakt Magika, Fokusa i Rahima – niestety wątek aktywności Kalibra 44 jest niebezpiecznie umniejszony –  rzeczywiście można uznać za bardzo filmowy. Oto trzech śląskich muszkieterów, chłopaków z Bogucic i Mikołowa, w zaciszu czterech ścian  nagrywa płytę, która tuż po płodach Kalibra 44, staje się głosem pokolenia urodzonego po 1980 roku. Do tego wątek przyjaźni, miłości i samobójczej śmierci – mieszanka wybuchowa. Tak to jawi się z zewnątrz.

I mimo tego, że wszystko to opisane jest dość naiwnie i bezpretensjonalnie, że forma scenariusza nie ułatwia przełknięcia tych wydarzeń, to – wybaczcie mój sentymentalizm – ale wzruszenie moje sięgało zenitu od momentu kiedy zobaczyłam tę książkę w Empiku. Przecież na przełomie wieków wydawało się, że tej muzyki nie rozumie nikt, oprócz przedstawicieli obydwu płci w spodniach szerokich tak, że mogły w nie wejść co najmniej  trzy osoby. Wydawało się również,  że słowa  skierowane są tylko do tych, którym miękły kolana, kiedy dejot ruszał czarne płyty. Dobrze jest więc zobaczyć  nieznane do tej pory fotografie, skany z zeszytów z rękopisami Magika i Rahima w ogólnie dostępnym wydawnictwie –  zadumać i z rozrzewnieniem wymamrotać, że jednak warto łapać chwile ulotne jak ulotka.

26 grudnia 2009 r minęła 9 rocznica śmierci bohatera na miarę naszych czasów –  Piotrka Łuszcza vel. Magika – od tamtej pory zmieniło się postrzeganie artysty przez tzw. show- biznes, żadne wydawnictwo nie porwie się raczej na sprzedanie utworu do reklamy lodów bez wiedzy twórców ( Ja to ja zostało wykorzystane w reklamie lodów), o przyznaniu muzycznej nagrody twórcy tez raczej nie dowiadują się z telewizji (chłopcy z Paktofoniki nie byli zaproszeni nawet na galę przyznania Fryderyków i o nagrodzie dowiedzieli się siedząc w katowickim mieszkaniu). A takie obszary też porusza ta książka – potraktujmy ją zatem jako ciekawe świadectwo przemian, z nadzieją na to, że w 2010 roku powstanie jednak film o chłopakach ze Śląska.

Maciej Pisuk. Paktofonika. Przewodnik Krytyki Politycznej, Warszawa, grudzień 2008.

Aga Obrzut

5 Comments do tego wpisu:

  1. jacek pisze:

    Mimo że jeszcze nie czytałem, a autorka recenzji wyrzuciła mnie poza nawias fanów PFK (nie urodziłem się po 1980) to dwa słowa po sobie tutaj zostawię. Na marginesie byli też Rahim, Fokus ale najbardziej on – Magik.
    Dlatego reprezentowali całe pokolenie. Familoki, bloki, Katowice, Wrocław, Poznań czy Warszawa – teksty Magika powtarzali nawet tacy, którzy na szeroką kulturę Hip Hopową mówili jeszcze z przekąsem Rap. Legenda nie narodziła się z chwilą jego śmierci, ona się w ten sposób jedynie upowszechniła. Był wspaniałym, bezkompromisowym, romantycznym artystą przez wielkie „A” i nie oszukujmy się, PAKTOFONIKA wyskoczyła przez okno razem z nim. Dlatego warto, żeby ten film powstał i był manifestem przynajmniej tej części pokolenia, do której modernizacja odwróciła się plecami. Ze scenariusza w druku na pewno nie popłynie nuta, a kolejny dokument jest moim zdaniem już niepotrzebny.
    Doceńmy ten scenariusz, ponieważ o jego powstaniu nie decydował frajer za biurkiem, który mówi co jest elementem naszej polskiej kultury a co nie. Mit eM A Gie I Ka A broni się sam. Dla mnie więc, lektura obowiązkowa, ale tu dwa zdania należy powiedzieć jeszcze o wydawcy.
    Wydawnictwo Krytyki Politycznej jest b. młode, zostało założone ledwie we wrześniu 2007 przez odważnych młodych ludzi, którzy wcześniej w 2002 powołali do życia think-tank pod nazwą Krytyka Polityczna. Warto się im uważnie przyglądać, ponieważ jak sami o sobie mówią, ich celem jest ożywienie tradycji inteligencji zaangażowanej. Z „polityką” w naszym polskim, bagiennym wydaniu mają tyle wspólnego co idioci z ideami czy kulturyści z kulturą. zagospodarowują coraz szerzej rynek wymiany myśli, idei, nienachlanie promując lewicowe w najlepszym tego słowa znaczeniu, autentyczne postawy. Lewicowe czyli takie, które sprzeciwiają się wykluczeniu bez względu na to czy chodzi o seksualność, płeć, wyznanie, rasę czy dziedziczną mikołowsko-bogucicko-śląską biedę. Brawo.
    Rozczarowanych nieoffowym charakterem komentarza serdecznie olewam.

  2. Aga pisze:

    Tak jak za umowną datę rozpoczęcia renesansu uważa się rok odkrycia Ameryki przez szanownego Krzysztofa K., tak równie umownie potraktujmy prowokacyjną datę 1980. Poproszę 😉
    Dzięki za to fristajlowe uzupełnienie.

  3. rudy102 pisze:

    grafomania….

  4. kobayashi pisze:

    nareszcie ktoś to uczciwie podsumował…

  5. ruff pisze:

    http://www.youtube.com/watch?v=dxBvUqLs_eU&feature=related

Zostaw swój komentarz