NIEZALEŻNI – Trójmiejska alternatywna scena 1980-1989 (odc. 2)

|February 12, 2010|Historie z tapczanu, muzyka|0

Pod koniec czerwca 1984 roku, PANCERNE ROWERY zorganizowały w gdyńskim klubie „Kolejarz” pierwszy ‘oficjalny’ przegląd kilku zaprzyjaźnionych kapel. Własnoręcznie wykonaliśmy plakaty, które potajemnie rozwiesiliśmy na mieście.

Wyjście z podziemia

Wynajęliśmy sprzęt nagłaśniający. Zaprosiliśmy APTEKĘ, BÓM WAKACJE W RZYMIE, POLISH CHAM i SZELEST SPADAJĄCYCH PAPIERKÓW. Wszystkie te pięć zespołów, po raz pierwszy zagrały pod hasłem Alternatywnej Sceny, wymyślonym przez Oziego z SZELESTU. Przede wszystkim jednak, załatwiliśmy wszelkie formalności, w tym najważniejszą – cenzurę. W Okręgowym Urzędzie Kontroli Publikacji i Widowisk w Gdańsku musieliśmy złożyć teksty utworów wszystkich kapel, planowanych do wykonania i uzyskać ‘zgodę na ich rozpowszechnianie’. Najpierw oczywiście ocenzurowaliśmy je sami zmieniając poszczególne słowa, czy całe fragmenty. Sprzęt nagłaśniający był jednak tak słabej jakości, że na koncertach i tak trudno było zrozumieć teksty. One krążyły w innej formie – najczęściej w nagraniach z prób na kasetach magnetofonowych. Na ten pierwszy, ‘oficjalny’ publiczny koncert przyszło około 100 osób w tym paru UBeków, czyli tajniaków, kapusi, lub konfidentów (czy kablarzy), co wtedy było czymś zupełnie normalnym (z czym niestety trzeba było się liczyć…).

Mniej więcej w tym samym czasie rozpoczęły się koncerty Alternatywnej Sceny w gdańskim „Burdlu” (klubie kultury na Suchaninie) – porównywanym często z „Rudym Kotem” lat 60tych. „Muzycy sami kombinowali sprzęt” – wspomina Jarek z BIELIZNY w wywiadzie Arkadiusza Pragłowskiego dla Magazynu Muzycznego (01/1989) – drukowali bilety (tanie – żeby każdy mógł wejść); byli organizatorami tych imprez. … Rodziła się więź. Kapele zdawały sobie sprawę z tego, że w pojedynkę nie będą w stanie zorganizować koncertu, a koncert był przecież dla nich jedyną formą prezentacji.”
W 1985 roku w Trójmieście istniało już kilkadziesiąt podziemnych kapel i wciąż powstawały nowe. Do starej załogi dołączały nowe. Tak, jak na początku, nie łączyła nas stylistyka (czy estetyka) ‘punk’, lecz raczej wspólnie podzielana opinia, iż żyjemy w miejscu, w którym nie ma przyszłości. Stąd decyzja, o przeniesieniu do alternatywnej czasoprzestrzeni, gdzie widzieliśmy swoją przyszłość i coraz realniejsze szanse na zmiany i rozwój. Aby dać wyraz tej wspólnej idei, z zachowaniem fantastycznej, stylistycznej różnorodności muzycznych przekazów, wciąż posługiwaliśmy się hasłem Alternatywnej Sceny, której geograficzna lokalizacja nigdy jednak nie została ostatecznie ustalona.

Wczesnym latem 1985 roku PANCERNE ROWERY, z niewielką pomocą MCK (Młodzieżowego Centrum Kultury) i działającego tam Waldka Rudzieckiego oraz poety, Wojciecha Fułka (obecnego wiceprezydenta Sopotu) powtórnie zorganizowały w klubie „Kolejarz” w Gdyni, przegląd najciekawszej alternatywnej i niezależnej muzyki w Trójmieście. Waldek Rudziecki był już wtedy doświadczonym menadżerem, który wcześniej szefował toruńskiej „Od Nowie”, organizując słynne przeglądy Muzyki Alternatywnej i Awangardy Rockowej (gdzie grał nasz PKS). Na kultowym już dziś plakacie, który zaprojektował graficznie Budgie – perkusista PANCERNYCH, pojawiła się ponownie nazwa Alternatywna Scena (z dopiskiem: Gdańsk, Sopot, Gdynia). Plakat ten został już wydrukowany (w drukarni), choć dość niechlujnie (w tamtych czasach – normalka). Panowie nie umyli wcześniej wałków, przez co kolor tła wyszedł bardzo dziwny – ani różowy, ani fioletowy (z białymi pasami w pierwszej serii). W sumie jednak ciekawy. W ten sposób obok artystycznego ruchu wrocławskiej, Pomarańczowej Alternatywy, pojawiła się nad morzem nowa alternatywa – różowo-fioletowa.
Na koncercie znów była cenzura, znów byli tajniacy i konfidenci wśród publiki, której tym razem było już ze 300 osób (z czego ze 100 naszej, zaproszonej Załogi).
cdn…

Roman Sebastyński
roman@3miasto.info

Zostaw swój komentarz