<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	>

<channel>
	<title>tapczan.info</title>
	<atom:link href="http://www.tapczan.info/index.php/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.tapczan.info</link>
	<description>blog wielotematyczny</description>
	<pubDate>Sun, 22 Aug 2010 20:36:33 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.5</generator>
	<language>en</language>
			<item>
		<title>Gojira we środę i czwartek</title>
		<link>http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/22/gojira-we-srode-i-czwartek/</link>
		<comments>http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/22/gojira-we-srode-i-czwartek/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Aug 2010 18:24:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Wojtas</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[koncerty]]></category>

		<category><![CDATA[christian andreu]]></category>

		<category><![CDATA[death metal]]></category>

		<category><![CDATA[francja]]></category>

		<category><![CDATA[gojira]]></category>

		<category><![CDATA[groove metal]]></category>

		<category><![CDATA[jean-michel labadie]]></category>

		<category><![CDATA[joe duplantier]]></category>

		<category><![CDATA[kraków]]></category>

		<category><![CDATA[mario duplantier]]></category>

		<category><![CDATA[mastodon]]></category>

		<category><![CDATA[meshuggah]]></category>

		<category><![CDATA[metal]]></category>

		<category><![CDATA[stodoła]]></category>

		<category><![CDATA[studio]]></category>

		<category><![CDATA[trash metal]]></category>

		<category><![CDATA[warszawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.tapczan.info/?p=1033</guid>
		<description><![CDATA[
We środę i czwartek w warszawskiej Stodole i krakowskim Loch Ness zagra się kwartet Gojira, znany z mieszania podgatunków metalu i świetnych występów na żywo. Jeden z niewielu europejskich (nie licząc Skandynawii) zespołów, którym udało się przebić do światowej czołówki, zagra materiał ze wszystkich czterech płyt, wydanych od 2001.


Poza okazją do zobaczenia po raz pierwszy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/22/gojira-we-srode-i-czwartek"><img class="aligncenter size-full wp-image-1034" title="Gojira - zapowiedź koncertu na tapczan.info" src="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/gojira.jpg" alt="Gojira - zapowiedź koncertu na tapczan.info" width="500" height="331" /></a></p>
<p><strong>We środę i czwartek w warszawskiej Stodole i krakowskim Loch Ness zagra się kwartet Gojira, znany z mieszania podgatunków metalu i świetnych występów na żywo. Jeden z niewielu europejskich (nie licząc Skandynawii) zespołów, którym udało się przebić do światowej czołówki, zagra materiał ze wszystkich czterech płyt, wydanych od 2001.<br />
</strong><br />
<span id="more-1033"></span></p>
<p>Poza okazją do zobaczenia po raz pierwszy w Polsce na żywo czwórki Francuzów i wartością ich muzyki, za koncertem przemawia jeszcze jedno - w miarę niska cena biletów. Jako support zagrają polskie zespoły <strong>Lost Soul</strong> i <strong>Masachist</strong>, ten drugi po raz pierwszy po wydaniu pierwszej płyty. Krakowski koncert został przeniesiony do Loch Ness ze Studia zaledwie tydzień temu.</p>
<p>Gojira gra od 1996, kiedy została sformowana pod Bayonne przez braci Joe (gitara solowa i wokal) i Mario (perkusja) Duplantierów. Na basie od początku istnienia zespołu gra Jean-Michel Labadie a na gitarze rytmicznej - Christian Andreu. Wydanie pierwszej płyty &#8220;Terra Incognita&#8221; zajęło im aż cztery lata, ale dzięki niej i graniu przed przyjeżdżającymi do Europy sławami death i black metalu, zdołali wypłynąć na szersze wody. Wydana w 2003 płyta &#8220;The Link&#8221; sprawiła, że Gojira dotarła do USA i potwierdziła kierunek: łączenie death metalu z trashem i niemetalowymi dźwiękami (momentami jak &#8220;Roots&#8221; Sepultury) i notoryczne odchodzenie od standardowej kompozycji z elementów: zwrotka-mostek-refren.</p>
<p>W momencie wydania w 2005 albumu &#8220;From Mars to Sirius&#8221; Gojira była już dobrze znana na całym świecie wśród mniej konserwatywnych fanów metalu. Zaliczana jest do zespołów, które nadają gatunkowi świeżych pomysłów i sił, wspólnie z Mastodonem, Lamb of God czy Meshuggah. Ćwierkające ptaszki w tle ciężkich gitarowych riffów, nawoływania wielorybów i teksty poświęcone ochronie środowiska naturalnego to kolejne wyróżniki tego zespołu. Joe Duplantier pisząc teksty inspiruje się też mitologiami pochodzącymi z różnych części świata (i nie kryje, że jest słuchaczem Toola).</p>
<p>Wydana w 2008 czwarta płyta, &#8220;The Way of All Flesh&#8221; jest najcięższa brzmieniowo ze wszystkich, co podkreślają muzycy. Jest więcej (tak, to możliwe!) podwójnej stopy, a w nagraniu perkusji i w ogóle produkcji widać największy postęp. Słychać to najlepiej w fantastycznym kawałku &#8220;All the Tears&#8221;, do którego powstał ciekawy animowany teledysk. Otwierający płytę &#8220;Oroborus&#8221; jest chyba jej największym &#8220;hitem&#8221;, wrażenie robi szczególnie świetny podwójny tapping, na którym oparty jest cały kawałek. Ten album jest świadectwem tego, że czwórka członków zespołu stała się jeszcze lepszymi muzykami, kreatywnymi kompozytorami, w dodatku lepiej wykorzystującymi możliwości studia i postprodukcji. Tematem przewodnim (Gojira specjalizuje się w concept-albumach) jest śmierć i jej związek z życiem.</p>
<p>Na dwóch polskich koncertach można się spodziewać repertuaru bardzo podobnego do tego z innych tegorocznych europejskich koncertów, czyli: Lizard Skin (Terra Incognita), Clone (Terra Incognita), Backbone (From Mars to Sirius), Indians (The Link), A Sight to Behold (The Way of all Flesh), The Art of Dying (The Way of all Flesh), The Heaviest Matter of the Universe (From Mars to Sirius), Flying Whales (Mars to Sirius), Toxic Garbage Island (Way of All Flesh), Vacuity (Way of All Flesh), World to Come (From Mars to Sirius), Oroborus (The Way of All Flesh). Jeśli któregoś z nich zabraknie, można się spodziewać, że &#8220;pójdzie&#8221; na bis.</p>
<p><strong>All the Tears:</strong></p>
<p><center><object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/3ZVCD6y-LNM?fs=1&amp;hl=pl_PL"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/3ZVCD6y-LNM?fs=1&amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object></center></p>
<p><strong>Oroborus:</strong></p>
<p><center><object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/RVeTBNAAF8I?fs=1&amp;hl=pl_PL"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/RVeTBNAAF8I?fs=1&amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object></center></p>
<p><strong>Lizard Skin:</strong></p>
<p><center><object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Su0WdAcmnLM?fs=1&amp;hl=pl_PL"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/Su0WdAcmnLM?fs=1&amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object></center></p>
<p><strong>Vacuity:</strong></p>
<p><center><object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/XYtShocIOM0?fs=1&amp;hl=pl_PL"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/XYtShocIOM0?fs=1&amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object></center></p>
<p><strong>Flying Whales:</strong></p>
<p><center><object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/9eljjOJwlDY?fs=1&amp;hl=pl_PL"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/9eljjOJwlDY?fs=1&amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object></center></p>
<p><strong>The Heaviest Matter in the Universe <img src='http://www.tapczan.info/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </strong></p>
<p><center><object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/tfJXOzvNsYI?fs=1&amp;hl=pl_PL"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/tfJXOzvNsYI?fs=1&amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object></center><br/></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/22/gojira-we-srode-i-czwartek/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Prince Paul - A Prince Among Thieves</title>
		<link>http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/21/prince-paul-a-prince-among-thieves/</link>
		<comments>http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/21/prince-paul-a-prince-among-thieves/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 Aug 2010 08:16:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Wojtas</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[płyty]]></category>

		<category><![CDATA[a prince among thieves]]></category>

		<category><![CDATA[big daddy kane]]></category>

		<category><![CDATA[big sha]]></category>

		<category><![CDATA[biz markie]]></category>

		<category><![CDATA[breezly brewin]]></category>

		<category><![CDATA[chubb rock]]></category>

		<category><![CDATA[de la soul]]></category>

		<category><![CDATA[everlast]]></category>

		<category><![CDATA[kid creole]]></category>

		<category><![CDATA[kool keith]]></category>

		<category><![CDATA[prince paul]]></category>

		<category><![CDATA[rza]]></category>

		<category><![CDATA[sadat x]]></category>

		<category><![CDATA[xzibit]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.tapczan.info/?p=1031</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy słychać słowa &#8220;Concept Album&#8221;, każdemu do głowy przyjdą rockowe epopeje rockowych dinozaurów, ewentualnie dzieła Mars Volty. Ale takie nagrania powstają też w świecie rapu, na co dowodem jest choćby album &#8220;Bobby Digital in Stereo&#8220;. Kolejnym, a może pierwszym wśród równych jest powstałe w jeszcze dobrym 1999 roku dzieło Prince&#8217;a Paula, jednego z najwszechstronniejszych producentów [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/21/prince-paul-a-prince-among-thieves/"><img class="alignleft size-full wp-image-1032" title="Prince Paul - A Prince Among thieves" src="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/prince_among_thieves.jpg" alt="Prince Paul - A Prince Among thieves" width="200" height="200" /></a>Kiedy słychać słowa &#8220;Concept Album&#8221;, każdemu do głowy przyjdą rockowe epopeje rockowych dinozaurów, ewentualnie dzieła Mars Volty. Ale takie nagrania powstają też w świecie rapu, na co dowodem jest choćby album &#8220;<a title="RZA as Bobby Digital in Stereo" href="http://www.tapczan.info/index.php/2009/06/15/rza-as-bobby-digital-in-stereo/" target="_blank">Bobby Digital in Stereo</a>&#8220;. Kolejnym, a może pierwszym wśród równych jest powstałe w jeszcze dobrym 1999 roku dzieło Prince&#8217;a Paula, jednego z najwszechstronniejszych producentów w historii.<br />
<span id="more-1031"></span></p>
<p>Patrząc na listę produkcji, do których Paul przyłożył rękę, trudno nie poczuć podziwu: Stetsonics, De La Soul, Big Daddy Kane, Queen Latifah, Boogie Down, Slick Rick, Gravediggaz, Vernon Reid (!), pięć albumów sygnowanych własnym nazwiskiem, w końcu Handsome Boy Modelling School. Słuchając &#8220;A Prince Among Thieves&#8221; można zrozumieć, czemu ten człowiek przez lata był zasypywany propozycjami składania muzyki na albumy bardzo różnych stylowo i tekstowo projektów, szczególnie że na tej płycie sam PP nie rapuje - tylko oddaje głos innym.</p>
<p>Lista gości jest długa i imponująca. Na pierwszych miejscach wypada wymienić Breezly Brewina i Big Sha (nie tego z Bułgarii) i  - którzy odgrywają główne role w 35 (licząc przerywniki) kawałkach. Dla obu ten album był chyba szczytowym osiągnięciem. Pierwszy wciela się w głównego bohatera - Tareeqa, który chce zrobić karierę w hip-hopowym showbizie, ale brakuje mu pieniędzy. True (Sha) otwiera mu drogę do szybkiego zarabiania w szeregach mafii i zapoznaje go z najważniejszymi ludźmi. Ta prosta historia stwarza pole do popisu dla kolejnych, bardziej znanych raperów.</p>
<p>I tak: Kool Keith pojawia się w odpowiedniej dla siebie roli szalonego specjalisty od broni palnej, Big Daddy Kane - jako trzęsący okolicą właściciel domów publicznych, opowiadający o tym, jakie prawa rządzą jego biznesem. Chubb Rock jest szefem wszystkich szefów (który kontroluje też biznes muzyczny), a Biz Markie - jego żołnierzem. De La Soul wcielają się w rolę ćpunów czekających na towar od Tareeqa i opowiadają, jak bardzo &#8220;to&#8221; lubią, a Everlast został obsadzony w roli typowo nowojorskiego złego porucznika O&#8217;Maleya Bitchkowskiego, który wykłada bohaterowi swoją teorię na temat kto i dlaczego tak naprawdę rządzi na ulicach. Gdy Tareeq trafia w końcu (inaczej być nie mogło) do więzienia, spotyka tam rapujących o życiu za kratkami Xzibita i Sadata X. RZA nie rapuje, rozmawia tylko przez telefon jako wszechmocny THE WU.</p>
<p>Kolejne kawałki dostarczają Tareeqowi dowodów na to, że True, którego uważał za swojego najlepszego przyjaciela, stale podkładał mu świnie. Kończy się to konfrontacją z użyciem broni palnej i tu True po raz kolejny jest górą. Historia, do której nakręcono nawet coś w stylu trailera, mogła być nakręcona jako pełnometrażowy film, ale jak dotąd do tego nie doszło - może ze względu na pieniądze, które trzeba by było zapłacić wszystkim rapowym gwiazdom za udział. Bo właściwie chyba tylko ich nazwiska odróżniałyby ten film od dziesiątków innych&#8230;</p>
<p>Słuchowisko w wykonaniu wszystkich powyższych sprawdza się idealnie. Przede wszystkim ze względu na klimat, świetne, mimo że bardzo różne kawałki i doprawienie wszystkiego dużą dozą dobrego poczucia humoru. Najlepsze partie to: &#8220;Steady Slobbin&#8217;&#8221;, &#8220;What U Got&#8221;, &#8220;The Other Line&#8221;, &#8220;War Party&#8221;, &#8220;More Than You Know&#8221;, &#8220;The Men in Blue&#8221;, &#8220;Handle Your Time&#8221;. Dużo tego, bo album jest wart bardzo wiele. Miłego słuchania.</p>
<p><strong>A Prince Among Thieves - Trailer:</strong></p>
<p><center><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="480" height="385" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/xNolfaOsd4U?fs=1&amp;hl=pl_PL" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="480" height="385" src="http://www.youtube.com/v/xNolfaOsd4U?fs=1&amp;hl=pl_PL" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></center></p>
<p><strong>Inne kawałki:</strong></p>
<p><a title="Everlast - The Men in Blue" href="http://www.youtube.com/watch?v=-YDmgrg5e1U&amp;feature=rec-LGOUT-exp_fresh+div-1r-5-HM" target="_blank">The Men in Blue</a></p>
<p><a title="Breezly Brewin &amp; Big Sha - What U Got" href="http://www.youtube.com/watch?v=aXdAK7GSQe0&amp;feature=related" target="_blank">What U Got</a></p>
<p><a title="Xzibit &amp; Sadat X - Handle Your Time" href="http://www.youtube.com/watch?v=VEvpbm2w2R8&amp;feature=related" target="_blank">Handle Your Time</a></p>
<p><a title="De La Soul - More Than You Know" href="http://www.youtube.com/watch?v=PwjPsks_JwY&amp;feature=related" target="_blank">More Than You Know</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/21/prince-paul-a-prince-among-thieves/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>This Heat - punkowe oszustwo</title>
		<link>http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/20/this-heat-punkowe-oszustwo/</link>
		<comments>http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/20/this-heat-punkowe-oszustwo/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 Aug 2010 11:31:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Lembas</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>

		<category><![CDATA[a new kind of water]]></category>

		<category><![CDATA[Charles Hayward]]></category>

		<category><![CDATA[Deceit]]></category>

		<category><![CDATA[Gong]]></category>

		<category><![CDATA[krautrock]]></category>

		<category><![CDATA[post punk]]></category>

		<category><![CDATA[This Heat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.tapczan.info/?p=1027</guid>
		<description><![CDATA[
This Heat to w najlepszym wypadku zespół kompletnie zapomniany. Realnie to dla większości pewnie twór zupełnie nie znany. No tak,  nie dorobili się przecież żadnego przeboju, który by nas bezboleśnie atakował z radia pełnego przebojów, z mniej lub bardziej szlachetnego stopu. Dlaczego więc się tak na nich uparłem?

Nie wzbudzili żadnych pozamuzycznych kontrowersji. Nikt też nie umarł w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/20/this-heat-punkowe-oszustwo/"><img class="alignnone size-medium wp-image-1028" title="this_heat_1" src="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/this_heat_1.jpg" alt="" /></a></p>
<p><strong>This Heat to w najlepszym wypadku zespół kompletnie zapomniany. Realnie to dla większości pewnie twór zupełnie nie znany. No tak,  nie dorobili się przecież żadnego przeboju, który by nas bezboleśnie atakował z radia pełnego przebojów, z mniej lub bardziej szlachetnego stopu. Dlaczego więc się tak na nich uparłem?</strong></p>
<p><span id="more-1027"></span></p>
<p>Nie wzbudzili żadnych pozamuzycznych kontrowersji. Nikt też nie umarł w czasie, gdy zespół był aktywny. Tych trzech facetów podczas swojej skromniutkiej kariery pod szyldem This Heat wydało raptem dwie płyty, nie licząc pośmiertnych wydawnictw. Pierwsza z nich (&#8221;This Heat&#8221;) to surowy dźwiękowy manifest, ale i mniej zjadliwe wydawnictwo stające mi w gardle za każdym kolejnym podejściem. Druga - &#8220;Deceit&#8221; to już najbardziej wizjonerska płyta całej dekady z ósemką z przodu w XX wieku. Wizjonerska, ale i będąca inspiracją dla wszystkich słusznych i bardziej tych bękarcich odmian rock&#8217;a, choć i szeroko zakrojonej muzyki &#8220;rozrywkowej&#8221;.</p>
<p>Grupa zawiązała się w 1975 roku czyli w okresie chwały rocka progresywnego, ale i tuż przed punkową ekspolozją. Jakie to znaczenie? Wydaje się fundamentalne dla odjechanej propozycji oferowanej przez tercet Brytyjczyków: Charlesa Hayward&#8217;a - kolaborującego również z grupą Gong, Charlesa Bullen&#8217;a, Garetha Wiliams&#8217;a. This Heat to szalony amalgamat zarówno wpływów jak i inspiracji, a skoro moda na &#8220;eighties&#8221; trwa w najlepsze, grzechem najcięższym byłoby o nich nie wspomnieć na tapczanie, gdzie z modą i trendami zawsze przecież jesteśmy na czasie.</p>
<p>This Heat zafascynowani wyczynami niemieckich krautrockowców sami budują niecodzienny arsenał dźwiękowy. Gitary, bębny czy klawisze to jeszcze standard. Jednak klarnet i zamiłowanie do manipulacji taśmą w studiu czynią ich na wstępie zespołem uciekającym od głównego nurtu. &#8220;Deceit&#8221; czyli drugi album to już spójne, można rzec - kompletne dzieło. Praktycznie każdy z utworów tam zamieszczonych, a jest ich jedenaście, mógłby być stylistycznym protoplastem dla wielu innych gatunków. Gęste, skomplikowane, pełne dziwnych i niepokojących dźwięków .</p>
<p>Równie niecodzienna okładka to intrygujący fotomontaż sklejony z nuklearnych grzybków, jądrowych arsenałów i zdjęć&#8230; Reagana, Chruszczowa i Breżniewa! &#8220;Deceit&#8221; nie jest bowiem sztuką dla sztuki. Jakby to dziwnie nie zabrzmiało, to szalone czasy zagrożenia atomowego zrobiły wiele do nagrania właśnie takiego dzieła.</p>
<p><a href="http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/20/this-heat-punkowe-oszustwo/"><img class="alignleft size-medium wp-image-1030" title="this-heat-deceit" src="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/this-heat-deceit.jpg" alt="" width="300" height="300" /></a>&#8220;Deceit&#8221; to himalaje niepokoju. Genialne teksty, które są niezwykle ważnym elementem albumu tylko podkręcają tajemniczą aurę roztoczoną przez burzę dźwięków. Mimo upływu lat zarówno muzyka, ale i właśnie teksty są zadziwiająco aktualne. Przecież &#8220;Sleep&#8221; czy &#8220;Shrinkwrap&#8221; to precyzyjnie wymierzone ciosy w kulturę konsumpcyjną,  &#8221;SPQR&#8221; strach przed światową kontrolą z odwołaniami do&#8230; Cesartwa Rzymskiego. Powalający &#8220;A New Kind Of Water&#8221; - według opinii wielu - najlepszy utwór This Heat - to z kolei proroctwo pełną gębą. Takie, że bywa i pięknie i przerażająco. Pełno też tu odwołań do Biblii, ale i do antyku, a ostatni na płycie, &#8220;Hi Baku Sho&#8221; (Suffer Bomb Disease) został poświęcony tym, którzy przeżyli nuklearną eksplozję w Hiroszimie. To jednak ponura wizja pełna bełkotów, szmerów nie pozostawiająca jakiejkolwiek nadziei. Płyta tak genialna, że&#8230; nie do opisania.</p>
<p>Już w roku 1982 This Heat było martwe. Jak zwykle bywa w takich przypadkach, zadecydowała niemożność znaleziena wspólnej drogi rozwoju zespołu. Gareth Williams wyjechał studiować do Indii, ale mimo to zespół próbował jeszcze funkcjonować. Skutek jednak tego był mizerny. Charles Hayward natomiast jest wciąż aktywnym i wciąż poszukującym muzykiem. &#8220;Deceit&#8221; zostało co prawda wznowione w 2001 roku, ale i tak cieszy się dzisiaj sławą białego kruka.</p>
<p>Nic bardziej słusznego w stwierdzeniu iż grupa jest brakującym ogniwem między progresywnym rockiem a post-punkowymi wariacjami. Słuchając jednak ich genialnego &#8220;Deceit&#8221; bliższa racji wydaje się pitchfork&#8217;owa &#8220;Madame&#8221; - Dominique Leone pisząc iż &#8220;Deceit&#8221;, to najbardziej kreatywna forma punkowego protestu. Aha, ale zaraz, kreatywny punk? No właśnie, przecież &#8220;Deceit&#8221; oznacza oszustwo.</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="480" height="385" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/-mmxo3QgC88?fs=1&amp;hl=pl_PL" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="480" height="385" src="http://www.youtube.com/v/-mmxo3QgC88?fs=1&amp;hl=pl_PL" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/20/this-heat-punkowe-oszustwo/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Pożegnanie Dworca</title>
		<link>http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/18/pozegnanie-dworca/</link>
		<comments>http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/18/pozegnanie-dworca/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Aug 2010 10:09:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mateusz Świstak</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Historie z tapczanu]]></category>

		<category><![CDATA[Brud]]></category>

		<category><![CDATA[Dworce w Polsce]]></category>

		<category><![CDATA[Dworzec PKP]]></category>

		<category><![CDATA[Gombrowicz]]></category>

		<category><![CDATA[Hubert H]]></category>

		<category><![CDATA[Katowice]]></category>

		<category><![CDATA[Kielichy]]></category>

		<category><![CDATA[Nowy Dworzec]]></category>

		<category><![CDATA[Sklep "Wojownik"]]></category>

		<category><![CDATA[Smród]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.tapczan.info/?p=1019</guid>
		<description><![CDATA[
Dzięki imprezie, którą ekipa pana Czesia Langa zablokowała na kilka godzin centrum Katowic, miałem przyjemność być może po raz ostatni przespacerować się po Katowickim dworcu. 15 sierpnia mają podobno ruszyć prace remontowe. 
O sprawie zbliżającego się wyburzenia dworcowych kielichów napisano już wiele. Pisali radni, konserwatorzy zabytków, inwestorzy, specjaliści z Politechniki Śląskiej, architekci i mieszkańcy miasta. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a title="Pożegnanie Dworca" href="http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/18/pozegnanie-dworca/"><img class="alignnone size-medium wp-image-1020" title="Dworzec Katowice" src="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/1barucki_dworzec_katowice-500x325.jpg" alt="" width="565" height="336" /></a></p>
<p><strong>Dzięki imprezie, którą ekipa pana Czesia Langa zablokowała na kilka godzin centrum Katowic, miałem przyjemność być może po raz ostatni przespacerować się po Katowickim dworcu. 15 sierpnia mają podobno ruszyć prace remontowe.</strong> <span id="more-1019"></span></p>
<p>O sprawie zbliżającego się wyburzenia dworcowych kielichów napisano już wiele. Pisali radni, konserwatorzy zabytków, inwestorzy, specjaliści z Politechniki Śląskiej, architekci i mieszkańcy miasta. Ostatecznie ta unikatowa konstrukcja niedługo spocznie na łonie Abrahama obok warszawskiego Supersamu. Dworzec mógł znaleźć się na liście zabytków, ale komuś zapomniało się go tam umieścić. Koniec. Dworzec zdechł, dudy w miech, a Teletubisie, choć z ciężkim sercem, mówią „pa pa&#8221;.</p>
<p>Ale nie o architektonicznej kontrowersji, jaką jest dworzec, chciałem tutaj pisać. Jeśli nie odezwałem się, gdy było trzeba dziś nie mam prawa biadolić. Zresztą, co powiedzieć należy - ładny to on nie jest i wiele osób po prostu się go wstydzi. W środku śmierdzi moczem, jest buro, a budy z owocami, książkami i wszelkim kioskowym badziewiem tworzą klimat bałkańskiego targowiska. Jest okazja, żeby zmazać plamę na honorze miasta, więc głupio byłoby z niej nie skorzystać. Tymczasem dla mnie te mury przesiąknięte są nie tylko uryną, ale i wspomnieniami. To u dworcowych bukinistów można było nabyć Gombrowicza za całe cztery złote, to tam znalazłem <em>Baśnie tysiąca i jednej nocy</em> za niecałe dziesięć. To na dworcu, od kiedy pamiętam, znajdował się sklep o wdzięcznej nazwie „Wojownik&#8221;, przed którego wystawą, jeszcze jako nieuzębione szczenię śliniłem się do atrap białej broni, a gdzie później chodziliśmy kupować długie kije, służące nam do przyjacielskiego łamania sobie nawzajem kończyn.</p>
<p>Zanim przeniesiono „Wojownika&#8221; na dół głównej hali dworca (gdzie znajdował się od zawsze najfajniejszy salon z automatami do gier w mieście), trzeba było do niego iść długim, wcale posępnym tunelem. Tunel ten prowadził do niepozornej uliczki Konopnickiej i był dyżurnym szaletem dworcowych meneli. Można tam było zrobić sobie zdjęcie do paszportu, nabyć koszulkę z płyty <em>Brave New Word</em> zespołu Iron Maiden, albo dostać łomot. Ale tunel miał jeszcze jedną zaletę - na jego końcu znajdowały się kasy biletowe, o których mało kto wiedział. Można więc było kupić bilet bez kolejki&#8230; a po drodze rzucić ukradkowe spojrzenie na wystawę „Wojownika&#8221;.</p>
<p>Dworzec to dla mnie także dziewczyny. Nie zapomnę chwil, kiedy w lipcowe wieczory jedliśmy lody na peronie czwartym i patrzyliśmy w niebo. Z peronów widać niezły kawałek nieba i pomimo, że jest ono poszatkowane liniami wysokiego napięcia, nigdzie indziej w centrum nie można zaznać podobnej obfitości. Chodziliśmy na peron czwarty, bo jest najdłuższy i jako jedyny przyjmować może pociągi międzynarodowe, więc zarząd dworca się szarpnął i wybrukował go. Latarnia, o którą się opieraliśmy była zardzewiała jak diabli&#8230;</p>
<p>Inna dziewczyna, z którą swego czasu się spotykałem, mieszkała przy placu Andrzeja z tyłu dworca. Odprowadzając ją w porach późnonocnych, miałem sposobność przyglądać się życiu całodobowego baru, stacjonującego po tamtej stronie. To zresztą tam przesiaduje słynny swego czasu Hubert H. mężczyzna, który obraził prezydenta Kaczyńskiego. Tą samą trasą wędrowałem z jeszcze inną osobą, podczas naszych przepełnionych rozmowami o życiu i czymś tam jeszcze nocy, by posilić się życiodajnym kebabem z najlepszej budy w mieście. Najlepszym pewnie dlatego, że dostępnym o każdej, nawet najbardziej nieludzkiej godzinie.</p>
<p>Teraz nie ma już baru z automatami, w której przesiadywał Hubert H. nie ma też „Wojownika&#8221;. Tamtych dwóch dziewczyn też już nie ma. Pozostają coraz mętniejsze wspomnienia.</p>
<p>Dziadek opowiadał mi kiedyś o tym, że dworzec ma podziemia. Potem tę samą historię powtórzył mój szkolny wychowawca. Pojawiły się też jakieś artykuły w gazecie lokalnej i historia urosła we mnie do rangi mitu. Pewnego zimowego dnia, postanowiliśmy to z przyjacielem sprawdzić, jak sprawy się mają w rzeczywistości. Udaliśmy się do jakiegoś biura (nie pamiętam jak nazywało się to miejsce)i przyjmującej nas kobiecie opowiedzieliśmy wmyśloną naprędce historię, że mamy praktyki w gazecie i że chcielibyśmy napisać, więc miło, żeby zobaczyć plany dworca i takie tam różne, byle tylko pozwolono nam zejść na dół. Nasz rozmówczyni okazała się być bardzo pomocna i wezwała jakiegoś kończącego właśnie pracę mężczyznę, który miał nas oprowadzić.</p>
<p>Na dole nie było absolutnie nic ciekawego. Źle oświetlony pierścień korytarza oplatającego perony, był zaśmiecony i wilgotny. Tylko od czasu do czasu inkrustowały go drzwi wind, którymi dworcowe meleksy dostawały się na powierzchnię. Mężczyzna opowiadał znane z gazet historie o tym, że miejsce to pomyślane jest jako schron na wypadek wojny atomowej i można się tu dostać z kilku innych budynków w mieście. W pewnym momencie stanął. Miejsce było szczególnie zagracone, więc z początku nie zauważyłem skrytych za stertą śmieci drzwi.</p>
<p>- Macie uprawnienia grotołazów? - zapytał znudzonym głosem.</p>
<p>Do dziś żałuję, że najnormalniej w świecie nie skłamaliśmy wtedy. Nic tam&#8230; tej tajemnicy nie odkryjemy.</p>
<p>Moja wędrówka skończona. Pociąg do Krakowa (pociągi do Krakowa odchodzą z peronu czwartego) miał studwudziestominutowe opóźnienie, więc zwróciłem bilet i powędrowałem na bus przed dworcem, który miał tylko czterdzieści minut opóźnienia. Ruszyłem autostradą A4, a to wszystko o czym pisałem, pozostało na dworcu. I pewnie zostanie już tam na zawsze, a kiedy stary budynek zniknie, moje wspomnienia pokryje warstwa gruzu, którą nie wiadomo, czy uda mi się kiedykolwiek usunąć. Bo to, co wydarzyło się na dworcu, zawsze tam pozostanie, w jego burych tunelach, tandetnych straganach i zapachu szczyn. Kiedy tego zabraknie, moja przeszłość nie będzie miała się do czego przykleić i zostanie tyle ile uda mi się zabrać ze sobą. A to mało. Zawsze za mało.</p>
<p>Dół głównej hali Katowickiego dworca. Radość&#8230;</p>
<p><a href="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/bla-060.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-1021" title="Katowice dworzec" src="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/bla-060-500x375.jpg" alt="" width="500" height="375" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/18/pozegnanie-dworca/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Mian Mian, &#8220;Panda Sex&#8221; - szeptem o Szanghaju</title>
		<link>http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/17/mian-mian-panda-sex-szeptem-o-szanghaju/</link>
		<comments>http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/17/mian-mian-panda-sex-szeptem-o-szanghaju/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Aug 2010 13:03:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aga Obrzut</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[literatura]]></category>

		<category><![CDATA[Cukiereczki]]></category>

		<category><![CDATA[Mian Mian]]></category>

		<category><![CDATA[Panda Sex]]></category>

		<category><![CDATA[Szanghaj]]></category>

		<category><![CDATA[Wydawnictwo W.A.B.]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.tapczan.info/?p=1016</guid>
		<description><![CDATA[
Jak przez dziurkę od klucza Mian Mian pokazuje nam świat chińskich performerów, aktorów, modelek. Szanghaj nocą, pulsujące światła, urywane rozmowy, fioletowy underground porwą każdego, kto  wejdzie przez te drzwi.  Jest seks, jest zbrodnia, jest i miłość. Przed użyciem uprasza się zażyć kilka kolorowych pigułek – przygotujcie się na prawdziwy chiński rollercoaster zaprawiony mądrością wschodu!

Wśród młodych, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/17/mian-mian-panda-sex-szeptem-o-szanghaju/"><img class="aligncenter size-medium wp-image-1018" title="panda-sex-pprod57562577" src="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/panda-sex-pprod57562577.jpg" alt="" width="131" height="204" /></a></p>
<p><strong>Jak przez dziurkę od klucza Mian Mian pokazuje nam świat chińskich performerów, aktorów, modelek. Szanghaj nocą, pulsujące światła, urywane rozmowy, fioletowy underground porwą każdego, kto  wejdzie przez te drzwi.  Jest seks, jest zbrodnia, jest i miłość. Przed użyciem uprasza się zażyć kilka kolorowych pigułek – przygotujcie się na prawdziwy chiński rollercoaster zaprawiony mądrością wschodu!</strong></p>
<p><span id="more-1016"></span><br />
Wśród młodych, chińskich dekadentów, miotanych pomiędzy niespełnieniem a uroczą zadumą nad sprawami tego świata, snują się dwie siostry – Meimei i Jiejie. Pierwsza z nich ginie w tajemniczych okolicznościach – nie wiadomo, czy to morderstwo, czy samobójstwo, czy może Meimei osiągnęła kolejny stopień wtajemniczenia w medytacji Chan, a może to jedna z wielu ról, którą musiała odegrać? Czy na to wydarzenie miało wpływ to, że następnego dnia jej partner miał ją poinformować o swojej kolejnej zdradzie? Czy to, że ostatnią osobą która ją widziała była jej starsza siostra? Co z tym wszystkim wspólnego ma wirus, który szaleje w mieście, a zarażeni mogą uprawiać seks tylko dwa razy w roku (jak pandy właśnie)  – co dla bohaterów sypiających ze sobą bez zobowiązań jest apokaliptyczną wizją.</p>
<p>Pytania się mnożą, a i tak najważniejszym bohaterem tej książki jest tajemniczy Szanghaj – miasto srebrzystych wieżowców i połamanych, wrażliwych serc. Wszystko podane jest w taki sposób, że można poczuć się jak niecny podglądacz, który podsłuchuje, notuje i robi zdjęcia z ukrycia. Autorka zaspakaja w ten sposób perwersyjne potrzeby czytelników.</p>
<p>Mian Mian – rocznik 1970 - jest nazywana często niegrzeczną dziewczynką chińskiej literatury. Jej poprzednia książka „Cukiereczki”, głośny debiut,  w bardziej dosadny sposób ukazywała to, na co stać młodych Chińczyków, którzy spędzając czas jak ich rówieśnicy w kapitalistycznych miastach, wypinają się jednocześnie na władzę. Narkotyki, seks, zdrady, imprezy do rana, rozmowy o filozofii i młode dziewczęta o małych twarzyczkach i podkrążonych oczach – to tematy, które są płachtą na byka dla chińskiej cenzury. Po kilku miesiącach książka debiutantki została zakazana, co sprawiło że Mian Mian  jak na złość szybko stała się bardzo modną pisarką. „Panda Sex” wydana w Chinach parę lat temu została na tyle pochlebnie przyjęta, że wciąż można ją kupić w księgarniach.</p>
<p>Mimo tego, że fabuła jest podziurawiona, niepełna, a bohaterowie nawet nie mają imion tylko role do spełnienia (Aktor, ABC, Kreatorka perfum) książka wciąga i fascynuje – czytelnik czuje się omamiony tak samo, jak każdy europejski turysta na lotnisku w Szanghaju.</p>
<p><strong><br />
Mian Mian, „Panda Sex”, Wydawnictwo W.A.B. Warszawa, maj 2010 r.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/17/mian-mian-panda-sex-szeptem-o-szanghaju/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>OFF 2010 na tapczanie</title>
		<link>http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/10/off-2010-na-tapczanie/</link>
		<comments>http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/10/off-2010-na-tapczanie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Aug 2010 21:17:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[koncerty]]></category>

		<category><![CDATA[Apteka]]></category>

		<category><![CDATA[black heart procession]]></category>

		<category><![CDATA[dawid szczęsny]]></category>

		<category><![CDATA[dinosaur junior]]></category>

		<category><![CDATA[flaming lips]]></category>

		<category><![CDATA[Hey]]></category>

		<category><![CDATA[Katowice]]></category>

		<category><![CDATA[KOT]]></category>

		<category><![CDATA[lenny valentino]]></category>

		<category><![CDATA[mouse on mars]]></category>

		<category><![CDATA[niwea]]></category>

		<category><![CDATA[o.s.t.r.]]></category>

		<category><![CDATA[off festival]]></category>

		<category><![CDATA[raekwon]]></category>

		<category><![CDATA[something like elvis]]></category>

		<category><![CDATA[the horrors]]></category>

		<category><![CDATA[toro y moi]]></category>

		<category><![CDATA[trans-am]]></category>

		<category><![CDATA[tune-yard]]></category>

		<category><![CDATA[tunng]]></category>

		<category><![CDATA[wojciech bąkowski]]></category>

		<category><![CDATA[zu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.tapczan.info/?p=994</guid>
		<description><![CDATA[
Za nami najlepszy festiwal muzyki gitarowej (i nie tylko) w Polsce. Wesoła załoga tegoż bloga bawiła w Katowicach przez niemal cały czas trwania OFFa 2010 i postanowiła spisać w tej relacji swoje odczucia. Kliknij &#8220;czytaj dalej&#8221; by poznać nasze zdanie na temat występów kilkunastu gości i gwiazd katowickiej imprezy i zobaczyć zdjęcia.

Apteka [mw]
Tym razem Kodym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/10/off-2010-na-tapczanie/"><img class="aligncenter size-full wp-image-995" title="off-tapczan" src="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/off-tapczan.jpg" alt="off-tapczan" width="500" height="163" /></a></p>
<p><strong>Za nami najlepszy festiwal muzyki gitarowej (i nie tylko) w Polsce. Wesoła załoga tegoż bloga bawiła w Katowicach przez niemal cały czas trwania OFFa 2010 i postanowiła spisać w tej relacji swoje odczucia. Kliknij &#8220;czytaj dalej&#8221; by poznać nasze zdanie na temat występów kilkunastu gości i gwiazd katowickiej imprezy i zobaczyć zdjęcia.</strong></p>
<p><span id="more-994"></span></p>
<p><strong>Apteka [mw]</strong></p>
<p>Tym razem Kodym nie był bardzo rozmowny, po prostu grał i śpiewał. Kawałki z płyty „Menda” były oczywiście doszlifowane i urozmaicone solówkami przyjaciela śp księdza Jankowskiego. Ludzi przyszło duzo i spora część wspomagała wokalistę. Pewnie nie był to najlepszy ani też najgorszy występ w historii zespołu naznaczonej licznymi zmianami składu. Tym razem na scenie pojawili się wraz z Kodymem Jacek Żołądek i Grzegorz Puzio. Co wrażliwsi mogli poczuć nostalgię przy „Syntezie” czy „Mendzie” (bez części mówionej). Na materiał z płyty „<a title="Apteka - Tylko dla..." href="http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/09/apteka-tylko-dla/" target="_blank">Tylko dla…</a>” (czyli min półtoraminutową balladę o Murzynku Bambo) będzie trzeba poczekać do październikowo-listopadowej trasy.</p>
<p><a href="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/apteka.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-996" title="Apteka na Off Festival 2010" src="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/apteka.jpg" alt="Apteka na Off Festival 2010" width="500" height="331" /></a></p>
<p><strong>Black Heart Procession [ms]</strong></p>
<p>Występowali już drugi raz w tym roku w Polsce, ale jak dla mnie mogą grać co tydzień. Grupa wystąpiła w minimalnej konfiguracji - bez sekscji rytmicznej. W efekcie mieliśmy możliwość w pełni docenić wokalny kunszt Palla Jenkinsa. Koncert zrobił na mnie wielkie wrażenie, a byłoby ono na pewno jeszcze większe, gdyby odbył się gdzieś w środku nocy. Pojawiły się głównie starsze kompozycje, wymieszane z materiałem z nowej płyty &#8216;Six&#8217;, oraz absolutniegenialny &#8216;The Letter&#8217;. Jeden z koncertów festiwalu!</p>
<p><a href="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/bhp11.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1011" title="Black Heart Procession na Off Festival 2010" src="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/bhp11.jpg" alt="Black Heart Procession na Off Festival 2010" width="500" height="331" /></a></p>
<p><a href="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/bhp2.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-998" title="Black Heart Procession na Off Festival 2010" src="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/bhp2.jpg" alt="Black Heart Procession na Off Festival 2010" width="500" height="268" /></a></p>
<p><strong>Dinosaur Junior [ms]</strong></p>
<p>To legenda, której nie trzeba nikomu specjalnie reklamować. Pokłady energii w tych już nieco starszych panach są chyba nieskończone, stąd nazwa grupy z biegiem czasu nabiera coraz więcej sensu. Zespół, pomimo iż stracił część sprzętu podczas podróży, dał jeden z najbardziej energetycznych koncertów festiwalu, co potwierdza tylko, że (amerykańska) gitarowa muzyka lat 90-tych wraca do łask, a dowodem na to są niemal wszystkie letnie festiwale na Starym Kontynencie.</p>
<p><strong>Dinosaur Junior [mw]</strong></p>
<p>Występ poprzedził trwający godzinę soundcheck. Zainteresowani podziwiali skoncentrowanego J Mascisa, a zorientowani byli zdumieni, że w rękach ma nie fioletowego Jaguara a czarnego Telecastera, którego poprzedniego dnia używał Pall Jenkins z Black Heart Procession. Murph i Lou skończyli swoje rutyny, tymczasem J zdecydowanie nie mógł dojść do oczekiwanego brzmienia i w końcu dał spokój. Konferujący na scenie i antenie Trójki Stelmach poinformował widzów że po drodze z Włoch do Polski zaginęły gitary i efekty, a Barrow uzupełnił o nazwę winnego - Lufthansa. Sam na szczęście nie musiał używać basu Morettiego, który czekał na scenie jako backup.</p>
<p>Po tym jak zaczął się koncert, stojący z przodu zostali porwani w naprawdę ostre pogo i to nie zmieniło się już do samego końca. Weterani zagrali swoje największe hity, szczególnie z płyt „Farm” i „You&#8217;re Living All Over Me” i nic dziwnego, że publiczność dawała się porwać. Nawet jeśli gitara nie brzmiała jak powinna, solówki Mascisa łapały za serce a w starszych i nowszych kawałkach było słychać właściwie cała historię tzw. gitarowej alternatywy w USA - którą trio z Amherst kształtowało bardziej niż by się zdawało. Więcej na temat jakości koncertu mogą powiedzieć Ci, którzy widzieli ten zespół już nie po raz pierwszy.</p>
<p><a href="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/dinosaur_jr2.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-999" title="Dinosaur Junior na Off Festival 2010" src="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/dinosaur_jr2.jpg" alt="Dinosaur Junior na Off Festival 2010" width="500" height="331" /></a></p>
<p><a href="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/dinosaur_jr1.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1000" title="Dinosaur Junior na Off Festival 2010" src="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/dinosaur_jr1.jpg" alt="Dinosaur Junior na Off Festival 2010" width="500" height="331" /></a></p>
<p><a href="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/dinosaur_jr4.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1012" title="Dinosaur Junior na Off Festival 2010" src="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/dinosaur_jr4.jpg" alt="Dinosaur Junior na Off Festival 2010" width="500" height="329" /></a></p>
<p><strong>The Flaming Lips [ms]</strong></p>
<p>Anonsowani na główną gwiazdę imprezy, zrobili z pewnością największy szoł. Przytłaczające ilości konfetti, serpentyn, balonów, tancerzy, dziwacznych postaci na scenie, telebimów, laserów, oraz tradycyjna już kula do spacerów po publiczności, nieco przysłoniły muzykę. Brzmieniowo nie można im nic zarzucić, miałem jednak problem z wczuciem się w klimat koncertu, który tracił często dynamikę przez przydługawe gadki i niepotrzebne zabawy z publicznością. Niemniej jednak Flaming Lips potwierdzili swoją zasłużoną silną pozycję w niezal-ekstraklasie, a wykonania na żywo Yoshimi Battles The Pink Robots i The Sparrow Looks<br />
Up At The Machine zapamiętam na długo.</p>
<p><a href="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/flaming_lips2.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1003" title="Dinosaur Junior na Off Festival 2010" src="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/flaming_lips2.jpg" alt="Flaming Lips na Off Festival 2010" width="500" height="268" /></a></p>
<p><a href="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/flaming_lips1.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1002" title="Dinosaur Junior na Off Festival 2010" src="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/flaming_lips1.jpg" alt="Flaming Lips na Off Festival 2010" width="500" height="268" /></a></p>
<p><strong>HEY [mp]</strong></p>
<p>Są tak dopięci na ostatni guzik, że aż groźni. Nie było tam wręcz promilu na jakąkolwiek improwizację, chwilę muzycznego luzu, czy figlowania z materiałem. Pewnie budzą się w nocy i od kopa grają cały koncert, z gadkiami w przerwach. Wzorcowy spektakl, muzycznie i wizualnie. No, może Nosowska wodzirejem estrady nie jest, ale i tak wygrywa szczerością. Płyta „<a title="Hey - Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy" href="http://www.tapczan.info/index.php/2009/11/21/ratunku-pomocy-co-za-plyta/" target="_blank">Miłość, Uwaga, Ratunku, Pomocy</a>” – jest fajna, pytanie, czy na tyle zróżnicowana aby opierać na niej prawie cały koncert. Na koniec miły ukłon w stronę starszych fanów w postaci kapitalnego numeru: „Cudzoziemka w raju kobiet”.</p>
<p><strong>Indigo Tree [mk]<br />
</strong></p>
<p>Ciekaw byłem tego występu. Filip Zawada i Peve Lety zabłysnęli dzięki nagraniom – nie ukrywali także swojego uznania dla realizatora, którego w ramach zasług wpisali do składu zespołu. Skromny skład, studyjne brzmienie, takie konfiguracje zawsze rodzą pytania o występy na żywo, szczególnie jeśli myśli się o błogim i bardzo udanym kawałku „iamthecar” – to on był prawdopodobnie magnesem który przysporzył grupie najwięcej słuchaczy.</p>
<p>Tym większe było zaskoczenie, kiedy muzycy zamiast statycznie poddawać się kameralnej atmosferze postawili na energię i naturalność. Filip Zawada poprowadził ironiczną i ciepłą zarazem konferansjerkę w stylu znanym z jego <a href="http://www.filipitoito.com/blog/">bloga</a>. Peve Lety zawodził czule do mikrofonu i zadziałało. Może nawet te utwory które na płycie stanowiły raczej drugi plan na żywo zyskały nowe oblicze.</p>
<p>Wspomniany „iamthecar” zabrzmiał nieźle, samplowanie i loopowanie zrobiło swoje, ale co by nie mówić był to najbardziej oczekiwany utwór tego występu, stąd pewnie lekki niedosyt. Porównując z nudnawym i dość zachowawczym występem Let The Boy Decide, Indigo Tree dwojąc się zdziałało o niebo więcej w sprawie reprezentacji rodzimej sceny muzycznej, a już na pewno panowie podsycili oczekiwanie na planowany na wrzesień nowy album.</p>
<p><strong>Lenny Valentino [ms]</strong></p>
<p>Z pokoncertowych dyskusji ze znajomymi doszedłem do wniosku, że koncert mocno podzielił publiczność. W sumie można się tego było spodziewać - Lenny Valentino się albo kocha, albo nie znosi. Powrót tego efemerycznego projektu był jednym z gwoździ programu tegorocznej edycji festiwalu. I nie ma się czemu dziwić, gdyż grupa w swej historii zagrała jedynie jedną trasę przy okazji wydając jedną z najważniejszych płyt ostatniej dekady. Należę do tej części polskiego społeczeństwa, która Lenny Valentino wielbi, stąd mimo niezbyt szczęśliwego nagłośnienia, koncert siłą rzeczy mi się podobał. &#8216;Chłopiec z Plasteliny&#8217; i &#8216;Trujące kwiaty&#8217; w wersji live, są doznaniem zaiste nieziemskim.</p>
<p><a href="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/lenny_valentino.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1004" src="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/lenny_valentino.jpg" alt="Lenny Valentino na Off Festival 2010" width="500" height="268" /></a></p>
<p><strong>Mouse on Mars [mw]</strong></p>
<p>Koloński duet był kolejnym zespołem, który wprawił namiot trójkowej sceny w taniec. Jeśli komuś kojarzy się Off Festival tylko z brudnymi gitarami, powinien zobaczyć ten koncert - i zmienić zdanie. Gwiazdy tzw. IDM zaczęły od przetwarzanego na żywo dźwięku stadionowej trąbki (nie, nie była to vuvuzela), który rozwinęły w pierwszy kawałek zmuszający mocnym bitem do ruszania przynajmniej głową. W dalszych czterdziestu minutach powietrze było wypełnione setkami nakładających i przenikających się dźwięków wydobywanych z laptopów i góry elektrozabawek połączonych plątaniną kabli. Nie była to muzyka raczej oszczędna pod względem korzystania z sampli znana z pierwszych dwóch płyt Mouse on Mars - raczej wersja przygotowana specjalnie na imprezę mającą na celu wypocenie zbędnych kilogramów. Wszystkim się podobało i nagrodą dla muzyków były długie i głośne oklaski.</p>
<p><a href="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/mouse_on_mars.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1014" title="Mouse on Mars na Off Festival 2010" src="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/mouse_on_mars.jpg" alt="Mouse on Mars na Off Festival 2010" width="500" height="331" /></a></p>
<p><strong>Trans AM [łl]</strong></p>
<p>Amerykańskie trio otoczone nie bezpodstawnym kultem chyba tylko z dobrej woli nie rozniosło namiotu sceny eksperymentalnej. Kapitalny, energetyczny występ według wielu najlepszy podczas tegorocznego OFF Festivalu. Całkowicie słusznie. Przeprowadzili nieustający, frontalny atak i, jak stwierdził jeden z uczestników - jeńców nie brali. Wydarzenie tym bardziej trudne do przecenienia, gdyż Trans AM koncertuje niezwykle rzadko. A jak już zagrali, to - nie ma co ukrywać - wgnietli w deski przy scenie eksperymentalnej. Trans Am to noise&#8217;owy żar, wciągający trans jak już nazwa zespołu wskazuje i chłód Kraftwerka - mieszanka zaiste wybuchowa. Nie próbujcie tego sporządzać w domu!</p>
<p><strong>O.S.T.R [mp]</strong></p>
<p>Przed koncertem powiedziano mi, że dowiem się głównie co u jego żony i dzieci. I faktycznie łyknąłem garść wieści z życia O.S.T.R.A. I życia kraju. Mądrości i walorów edukacyjnych występowi nie sposób odmówić. Owszem „władza chuj”, że z polską kulturą jest jak jest, radiem i telewizją publiczną również, ale brzmi to nieco ironicznie na scenie festiwalu, który wpiera m.in. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Pewnie gdyby nie ciągłe „kurwa” jako znak przystankowy w jego narracjach byłby to doskonały występ na apele szkolne dla młodzieży zainteresowanej szeroko rozumianym dymem, dragami lub drapakiem z chaty. Zdolny gość, nie ma co, muzycznie to wszystko sprawne, pytanie czy wciąż świeże i czy aby nie out OFF date.</p>
<p><strong>Something Like Elvis [ms]</strong></p>
<p>Nie ukrywam, że jest to jeden z tych zespołów, który najbardziej przyciągnął mnie na tegorocznego Offa. Band nieosiągalny na co dzień i rzadka okazja posłuchania jednej z najważniejszych polskich kapel ever. Koncert wypadł wyśmienicie, a przerwa w graniu w ogóle im nie zaszkodziła. Rządziły oczywiście kompozycje z &#8220;Cigarette Smoke Phantom&#8221; (świetna wersja Song For Alexandra!) oraz Shape. Mam nadzieję, że to nowy początek dla SLE, i nie skończy się na tym jednym występie&#8230;</p>
<p><a href="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/sle.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1005" title="Something Like Elvis na Off Festival 2010" src="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/sle.jpg" alt="Something Like Elvis na Off Festival 2010" width="500" height="331" /></a></p>
<p><strong>Raekwon [mw]</strong></p>
<p>Patrząc na listę artystów aż trudno było nie zastanowić się: skąd ten się tutaj wziął? Ani nie gra na gitarze, ani na samplerze, za to rapuje o kokainie, dziwkach i ciężkich pieniądzach. Nawet jeśli nie pasował, warto zobaczyć - choćby ze względu na pierwszą połowę lat 90. Właśnie na swoim (i kolegów z Klanu) repertuarze z tych czasów oparł występ w Katowicach okrąglutki czterdziestolatek. Widownia najlepiej odebrała właśnie hity z „Enter Wu-Tang…” i „Only Built for Cuban Linx”, pomagając śpiewać przynajmniej refreny. Raekwon rapował nawet kawałki, które w oryginale nie zawierają nawet jednej jego linii. Zachwycał się też pięknem polskich krajobrazów i zaletami polskiej wódki, przepraszał za wyjście na scenę w stanie nietrzeźwym. Chyba nikt nie oceniał go tą samą miarą co resztę wykonawców - i dostał swoje brawa.</p>
<p><a href="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/raekwon.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1006" title="Raekwon na Off Festival 2010" src="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/raekwon.jpg" alt="Raekwon na Off Festival 2010" width="500" height="331" /></a></p>
<p><strong>Tune – Yards [mp]</strong></p>
<p>Zatańczyć do marszu żałobnego F. Chopina? Da się - muzyczna energia i pomysłowość Merrill Garbus, aka Tune-Yards, zdaje się nie mieć granic. A pomyśleć, że zaczęło się od zabaw z dyktafonem w domowym zaciszu. Może właśnie dzięki takim początkom Garbus,  minimalnymi środkami nauczyła się budować kompozycje, które kpią z wszystkich rockowych chyba chłopców, którzy idąc w barok brzmienia, ociągają muzyczny neolit. Merill, chwaląca się polskimi przodkami, dała fantastyczny popis charyzmy i wokalnych umiejętności, tworząc niezapomniane widowisko. Mieszanka new-folku, R&amp;B i popowej wrażliwości zaserwowana podczas występu, okazała się prawdziwym powiewem - ba, monsunem – świeżości na tegorocznym festiwalu. Ze wsparciem świetnie wsłuchanego w materiał i dodającego smaków basisty Nate&#8217;a Brennera, występ Tune-Yards uważam za jeden z najlepszych koncertów tegorocznego OFF-a.</p>
<p><strong>The Horrors [mp]</strong></p>
<p>Wiem, że to groźne, ale chce się zacytować. Pisząc: „Kompozycje, które kpią z wszystkich rockowych chyba chłopców, którzy poprzez barok brzmienia, idą w muzyczny neolit” - myślałem o właśnie o dziewczynach.</p>
<p><strong>Niwea [łl]</strong></p>
<p>Kolejny, kapitalny występ na eksperymentalnej scenie to autorzy tegorocznego, spektakularnego debiutu. Już w zeszłym roku, wówczas z grupą KOT Wojciech Bąkowski omamił mysłowicką publikę, Tym razem omamił, zahipnotyzował i uwiódł publikę katowicką z Niweą czyli w tandemie z Dawidem Szczęsnym. Minimalistyczne, chłodne syntezatory, zabawna ale i porażające monodeklamacje Bąkowskiego w znanej już manierze pokazały jak przy minimalnym nakładzie środków można osiągnąć maksymalny efekt. Sporo materiału nie opublikowanego na debiutanckim &#8220;&#8230;01&#8243;, choć wcale mu ustępującego. Rzekłbym wręcz, że wyostrzającego smaki na kolejny album. A Występ? To był ten z gatunku &#8220;Na kolana&#8221;.</p>
<p><a href="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/niwea1.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1013" title="Niwea na Off Festival 2010" src="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/niwea1.jpg" alt="Niwea na Off Festival 2010" width="500" height="331" /></a></p>
<p><strong>Tunng [mp]</strong></p>
<p>Miłe zaskoczenie, fajna zabawa, miła, lekka, pozbawiona nadęcia nuta. Brytyjczycy zaczynali ponoć od komponowania muzyki do filmów erotycznych. Chciałbym obejrzeć jedną z takich produkcji. No i posłuchać.</p>
<p><strong>Toro Y Moi [mw]</strong></p>
<p>To nie była rewelacja festiwalu, ale na pewno miły akcent. Muzyka Chazwicka Bundicka z Południowej Karoliny była lekka i bezpretensjonalna, ale nie banalna. Chwytliwe linie basu zapraszały do tańca i w ich rytm cały namiot ruszał biodrami. Ten koncert na pewno jest pretekstem do zapoznania się z wydanym w styczniu pierwszym albumem „Causers of This” Bundicka.</p>
<p><strong>Zu [mw]</strong></p>
<p>Zdaniem [mw] nie tylko najgłośniejszy i najbardziej energetyczny, ale też najlepszy koncert na Off Festivalu 2010. Rzymskie trio niektórych wygnało z namiotu Sceny Eksperymentalnej, ale pozostałych zachwyciło koktajlem z noise’u, math rocka i jazzu. Jeśli widziało się na żywo grę perkusisty Shellaka Todda Trainera, właśnie z nim można porównać to, co wyprawiał na scenie Jacopo Battaglia, z tym że Włoch wkładał w punktowe uderzenia jeszcze więcej pasji i momentami dosłownie latał na stołku, pompując energię w hi-hat i  centralę, atakując talerze. Na tytuł zwierzaka scenicznego zasłużył też sobie Massimo Pupillo, który grał na basie całym ciałem i używał go nie tylko do nadawania muzyce rytmu - stale zmieniał aktywne efekty, zmieniając brzmienie. Rolę gitary ze standardowego zespołu noise’owego przejął saksofon Luki Maia.</p>
<p>Zu grało już z wieloma sławami muzycznej awangardy i ten koncert dał pogląd na to, dlaczego. Tak nie grał do tej pory nikt i nawet jeśli można zidentyfikować wpływy na twórczość trójki włoskich muzyków, dla ich produktów brakuje benchmarków. Przez cały koncert nie odzywali się, tylko na końcu przekazali publiczności kilka słów i gestów. Zagrali cały materiał z wydanej w 2009 płyty „Carboniferous” i dodatkowo własną przeróbkę marszu żałobnego Szopena.</p>
<p><a href="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/zu2.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1008" title="Zu na Off Festival 2010" src="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/zu2.jpg" alt="Zu na Off Festival 2010" width="500" height="268" /></a></p>
<p><a href="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/zu3.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1010" style="vertical-align: middle;" title="Zu na Off Festival 2010" src="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/zu3-500x331.jpg" alt="Zu na Off Festival 2010" width="500" height="331" /></a></p>
<p><a href="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/zu1.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1010" title="Zu na Off Festival 2010" src="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/zu1.jpg" alt="Zu na Off Festival 2010" width="500" height="331" /></a></p>
<p><strong>Napisali: Maciej Kozłowski, Łukasz Lembas, Maciej Pietrzyk, Michał Smolicki, Michał Wojtas</strong></p>
<p><strong>Fot. Elżbieta Polkowska | <a title="finelife.pl" href="http://www.finelife.pl" target="_blank">www.finelife.pl</a></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/10/off-2010-na-tapczanie/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Apteka - Tylko dla&#8230;</title>
		<link>http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/09/apteka-tylko-dla/</link>
		<comments>http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/09/apteka-tylko-dla/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 Aug 2010 18:08:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Wojtas</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[płyty]]></category>

		<category><![CDATA[Apteka]]></category>

		<category><![CDATA[gdynia]]></category>

		<category><![CDATA[grzegorz puzio]]></category>

		<category><![CDATA[jacek żołądek]]></category>

		<category><![CDATA[jan witaszek]]></category>

		<category><![CDATA[jędrzej]]></category>

		<category><![CDATA[kodym]]></category>

		<category><![CDATA[kodymowski]]></category>

		<category><![CDATA[murzynek bambo]]></category>

		<category><![CDATA[psychodelia]]></category>

		<category><![CDATA[punk]]></category>

		<category><![CDATA[seweryn narożny]]></category>

		<category><![CDATA[simon mol]]></category>

		<category><![CDATA[wrocław]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.tapczan.info/?p=992</guid>
		<description><![CDATA[
Nie twierdzę, że wszystkim powinna się podobać ta płyta. Nie twierdzę nawet, że powinna się podobać komukolwiek poza mną. Domyślam się tylko, że będzie, bo Kodym po raz kolejny przygotował dziełko w swoim stylu: radykalne, przepełnione sarkazmem, szalone, niezrozumiałe. Było już takich kilka i wyrobiły Aptece markę.
Wydana w czerwcu płyta &#8220;Tylko dla&#8230;&#8221;, poza wszystkimi dawno [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/09/apteka-tylko-dla/"><img class="alignleft size-full wp-image-993" title="Apteka - Tylko dla.." src="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/apteka-tylko-dla.jpg" alt="Apteka - Tylko dla.." width="200" height="200" /></a><br />
Nie twierdzę, że wszystkim powinna się podobać ta płyta. Nie twierdzę nawet, że powinna się podobać komukolwiek poza mną. Domyślam się tylko, że będzie, bo Kodym po raz kolejny przygotował dziełko w swoim stylu: radykalne, przepełnione sarkazmem, szalone, niezrozumiałe. Było już takich kilka i wyrobiły Aptece markę.</p>
<p><span id="more-992"></span>Wydana w czerwcu płyta &#8220;Tylko dla&#8230;&#8221;, poza wszystkimi dawno już znanymi wadami lidera Apteki, przynosi jeszcze jedną: lenistwo. Ten album trwa tylko pół godziny i mieści 11 utworów. Może Kodym chciał tu wpakować absolutnie najlepsze kompozycje z ostatnich trzech lat ale&#8230; nie brzmi to prawdopodobnie. Za to możemy posłuchać jego wdzięcznego sposobu opowiadania zaprawionego wulgaryzmami, cedzenia gorzkich (a może kwaśnych&#8230;) komentarzy do surrealistycznej rzeczywistości i przewrotnego poczucia humoru - którego nikt nie podrobi.</p>
<p>Muzycznie jest to Apteka, jaką znają wszyscy, kochają i nienawidzą nieliczni: momentami punk, momentami psychodelia trochę jakby z płyt Janerki, momentami jakaś zboczona elektronika, do której swoje dosypali też (ponoć) specjaliści od samplowania z duetu Skalpel. Chwilami Kodym gra solówki z użyciem kaczki lub bez niej, ale i tak najważniejszy jest jego głos (mógłby być raperem!) i przede wszystkim to, o czym mówi.</p>
<p>Jeśli ktoś szuka w tekstach materiału obciążającego, dostaje go już w pierwszym kawałku &#8220;Manifest polityczny&#8221;, w którym narkotykowy bard śpiewa o paleniu w piecu &#8220;ścierwem&#8221;. W połączeniu z <a href="http://hiro.pl/magazyn/magazyn_muzyka/rock_and_roll_to_obciach.html">wywia</a><a href="http://www.megatotal.pl/megazin/?p=2303">dami</a> pełnymi rozczarowania i wściekłości na polską scenę polityczną, nietrudno sobie wyobrazić, o kim mowa. Można zresztą iść dalej - w stronę Oświęcimia - i to tylko będzie na rękę wokaliście Apteki. Wkurw bije także z drugiego kawałka &#8220;Mieszkaniec głuchej Północy&#8221; (też nadaje się do rapowania), ale przynosi też nadzieję dla biednego szarego człowieczka.</p>
<p>Potem następuje &#8220;Murzynek Bambo&#8221;, który potencjał rozśmieszający ma ogromny i dostarcza dalszych dowodów na rasistowskie odchylenia Kodyma:) Drugi podobnie absurdalny i zabawny kawałek to &#8220;Ewolucja człowieka&#8221;, który na pierwszy rzut ucha jest rymowanką spod mrówkowca, ale między wersami można się doszukać&#8230; czego się chce. Efekt jest taki, że można sobie obsikać nogawki ze śmiechu ze świętego oburzenia nędzną kondycją ludzkości. Poza tym na płycie znajdziemy jeszcze między innymi: &#8220;Naszą ziemią jest morze&#8221; (coś jakby &#8220;Sztuczne szanty&#8221;),  typowo Kodymowsko absurdalną &#8220;Wyliczankę&#8221;, &#8220;Balladę o  Paramonowie&#8221; i &#8220;Korowód&#8221;. Teksty dwóch ostatnich Apteka&#8230; pożyczyła.</p>
<p>I właściwie tyle. Jeśli będzie odpowiedni nastrój i towarzystwo - można słuchać i śmiać się przez godzinę. Jeśli tego braknie - możesz pożałować puszczenia w ruch tej płyty. Nawet jeśli muzycznie nie będzie wesoło, pobudzić do śmiechu może okładka, zawierająca napisaną odręcznie zgodę fotografika i księdza Jankowskiego na użycie zdjęcia tego drugiego na okładce.</p>
<p>Na pewno ogromną zaletą tej płyty jest to, że słuchając można się przenieść o piętnaście lat wstecz.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/09/apteka-tylko-dla/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Hałasy czwartkowe czyli Prawatt &#038; Mirna Ray On Tour!</title>
		<link>http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/03/halasy-czwartkowe-czyli-prawatt-mirna-ray-on-tour/</link>
		<comments>http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/03/halasy-czwartkowe-czyli-prawatt-mirna-ray-on-tour/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Aug 2010 09:39:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Lembas</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[koncerty]]></category>

		<category><![CDATA[Bartek Dzierbuń]]></category>

		<category><![CDATA[kawiarnia naukowa]]></category>

		<category><![CDATA[Marcin Dzierbuń]]></category>

		<category><![CDATA[mirna ray]]></category>

		<category><![CDATA[Nasiono Records]]></category>

		<category><![CDATA[off festival]]></category>

		<category><![CDATA[prawatt]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.tapczan.info/?p=990</guid>
		<description><![CDATA[
Noise, shoegaze, ambient czyli Mirna Ray i Prawatt we wspólnej trasie, obejmującej m.in. katowicki OFF Festival, Niemcy, Szwajcarię i &#8230; krakowską Kawiarnię Naukową!

Wiem co potrafią, gdyż nie jest to ich pierwsza wizyta w Kawiarni Naukowej. Nie mam cienia wątpliwości, że i tym razem będzie to kawał znakomitej, ale i zróżnicowanej muzyki. Przede wszystkim jednak zaskakujący, bo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/03/halasy-czwartkowe-czyli-prawatt-mirna-ray-on-tour/"><img class="alignnone size-medium wp-image-991" title="mirna-ray" src="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/08/mirna-ray-500x357.jpg" alt="" width="500" height="357" /></a></p>
<p><strong>Noise, shoegaze, ambient czyli Mirna Ray i Prawatt we wspólnej trasie, obejmującej m.in. katowicki OFF Festival, Niemcy, Szwajcarię i &#8230; krakowską Kawiarnię Naukową!</strong></p>
<p><span id="more-990"></span></p>
<p>Wiem co potrafią, gdyż nie jest to ich pierwsza wizyta w <a href=" http://www.tapczan.info/index.php/2008/11/10/mirna-ray-i-prawatt-dzis-w-kawiarnii-naukowej/">Kawiarni Naukowej</a>. Nie mam cienia wątpliwości, że i tym razem będzie to kawał znakomitej, ale i zróżnicowanej muzyki. Przede wszystkim jednak zaskakujący, bo Mirna Ray i Prawatt na jednej scenie budują kapitalne i  niepowtarzalne dźwiękowe konstrukcje. Mirna Ray to rodzinny tandem braci Marcina i Bartka Dzierbuń. Minimalny zestaw &#8220;Perkusja &amp; Bas&#8221; generuje maksymalne soniczne emocje powstające na styku jazgotliwych, ale i harmonicznych partii gitarowych, rozedrganych rytmów perkusji i tych płynących z elektronicznych &#8220;zabawek&#8221;.</p>
<p><a href="http://www.myspace.com/mirnaray" target="_blank"><span>www.myspace.com/mirn</span><span>aray</span></a></p>
<p>Prawatt natomiast to świetny kontrapunkt dla Mirna Ray. Co ciekawe, powłóczyste, ambientowe kompozycje tworzą przy pomocy analogowych dźwiękowych maszynek i automatów perkusyjnych, z których lwia część jest ich własnej produkcji.  Jest też miejsce na gitary i gramofony. Po zsumowaniu rodzi się zespolona forma muzyczna pełna analogowego ciepła. Nie dajcie się jednak zwieść. Prawatt do snu Was nie utuli, wręcz przeciwnie - nie da zasnąć!</p>
<p><a href="http://www.myspace.com/prawatt" target="_blank"><span>www.myspace.c</span><span>om/prawatt</span></a></p>
<p>Warto też nadmienić w tym miejscu o <a href="http://www.nasiono.net" target="_blank">Nasiono Records</a>, kolejnej wartej uwagi trójmiejskiej wytwórni promującej alternatywne brzmienia z północy Polski. To własnie tam  wydaje swoje płyty m.in Prawatt czy Karol Schwarz All Stars, a osobą łączącą wszystkie trzy instytucje jest właśnie rzeczony&#8230; Karol Schwarz! Obadajcie ich, bo Nasiono Records kawałek niezłej muzyki o której coraz głośniej. I słusznie.</p>
<p><strong>Prawatt &amp; Mirna Ray </strong></p>
<p><strong>Czwartek, 5 sierpnia, Kawiarnia Naukowa, godz. 20.00</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.tapczan.info/index.php/2010/08/03/halasy-czwartkowe-czyli-prawatt-mirna-ray-on-tour/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Oglądanie Feiningera</title>
		<link>http://www.tapczan.info/index.php/2010/07/30/ogladanie-feiningera/</link>
		<comments>http://www.tapczan.info/index.php/2010/07/30/ogladanie-feiningera/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Jul 2010 14:46:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mateusz Świstak</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[wystawa]]></category>

		<category><![CDATA[Andreas Feininger]]></category>

		<category><![CDATA[Frank Sinatra]]></category>

		<category><![CDATA[kraków]]></category>

		<category><![CDATA[międzynarodowe centrum kultury]]></category>

		<category><![CDATA[New York]]></category>

		<category><![CDATA[okrąglak]]></category>

		<category><![CDATA[plastyka]]></category>

		<category><![CDATA[Tygodnik Powszechny]]></category>

		<category><![CDATA[zapiekanka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.tapczan.info/?p=987</guid>
		<description><![CDATA[

I want to wake up In the city, that never sleeps… jak śpiewał Franek Sinatra. Czyli parę słów o wystawie fotografii Andreasa Feiningera.
Na wystawie fotografii Andreasa Feiningera w Międzynarodowym Centrum Kultury byłem dwukrotnie. Pierwszy raz zachęcił mnie do tego wcale ładny plakat na jednym z przystanków autobusowych. Stylowe zdjęcie Empire State Building w smakowitej oprawie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://www.tapczan.info/index.php/2010/07/30/ogladanie-feiningera"><img class="alignnone size-medium wp-image-988" title="Oglądanie Feininger" src="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/07/feininger-2.jpg" alt="" width="400" height="492" /></a></p>
<p><a href="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/07/feininger-2.jpg"></a></p>
<p><strong>I want to wake up In the city, that never sleeps… jak śpiewał Franek Sinatra. Czyli parę słów o wystawie fotografii Andreasa Feiningera.</strong><span id="more-987"></span></p>
<p>Na wystawie fotografii Andreasa Feiningera w Międzynarodowym Centrum Kultury byłem dwukrotnie. Pierwszy raz zachęcił mnie do tego wcale ładny plakat na jednym z przystanków autobusowych. Stylowe zdjęcie Empire State Building w smakowitej oprawie typograficznej. Pomyślałem – „Fajne, a pójdę se.” No i poszedłem.</p>
<p>Zapłaciłem piątaka za bilet, obejrzałem i przyznam, że gdy znalazłem się z powrotem na Rynku, nie bardzo wiedziałem co z tym zrobić. Bo niby Feininger geniusz i pionier, który ogryzł na swoich fotografiach Nowy Jork do kosteczki, ale coś było nie tak. Zdjęcia owszem, dobre, ale jakieś takie… znane. Bo ja to wszystko gdzieś już widziałem. Bo w zdjęciach nie ma siły, by mnie przekonać.</p>
<p>I trudno się dziwić – to, co Feininger robił w latach czterdziestych, wtedy było pionierskie. I przetarło szlaki dla miliarda epigonów, którzy przez siedemdziesiąt prawie lat zdążyli napykać biliony podobnych fotek. To więc, co u Feiningera jest świeże, dla mnie, oglądającego wystawę anno 2010 stanowi tylko oklepany motyw z sentymentalnych pocztówek. Mijając setki rozwrzeszczanych turystów, plułem sobie w brodę, że gdybym dorzucił dwójkę, mógłbym sobie kupić zapiekankę po góralsku w Okrąglaku.</p>
<p>Ale potem miałem sen. Śniły mi się budynki ze zdjęć. Biegałem po pustym mieście, między miriadami kwadratów okien, przytłoczony masywnymi wężami lin podtrzymujących mosty. Całkiem koszmarnie, ale dzięki temu wróciłem na chwilę do wystawy i do tego, jak ja ją obejrzałem. Otóż czyniłem to jak głupawy turysta, który z Lonely Planet biega po nieznanym sobie mieście i odhacza: Wall Street – jest; Rockefeller Center–pyk–jest; Statua Wolności – ciach i z głowy. No i z Feiningera, zostały mi setki razy oglądane klisze. A przecież to jest wystawa zdjęć. Feininger nie budował Empire State Building, on robił mu zdjęcie… a ja patrzyłem na budynki.</p>
<p>Jako pokutę wyznaczyłem sobie ponowne odwiedzenie wystawy. Kolejna piątka (kolejny raz pierogi leniwe w barze mlecznym zamiast zapiekanki) i kolejne tournee po salach. Feininger, z wykształcenia architekt, miał oko do budynków. Na jego fotografiach to architektura gra pierwsze skrzypce. Potrafił tak skomponować kadr, żeby wydobyć z drapaczy chmur Nowego Jorku prawdziwą muzykę. Wielkie powierzchnie wieżowców nakładają się na siebie w fantastyczne wzory, czasem przerażające sterylnością formy, ale zawsze zapierające dech w piersiach swą geometryczna doskonałością. To potrafi wydobyć Andreas Feininger. To właśnie mi umknęło.</p>
<p>Serie zdjęć przedstawiających nowojorskie sklepiki (a to żydowskie, a to syryjskie, a to greckie itd.), ma walory raczej socjologiczne. Pomagają poczuć tkankę miasta. Ludzie wypełniają tylko puste ulice, ale to, czym jest miasto, pozostaje jakby poza jednostkami. Feininger jest fotografem miasta bardziej skonstruowanego niż żyjącego. Mozaika budynków uchwycona na jego zdjęciach ukazuje się nam jako wspaniałe dzieło rąk ludzkich, nawet jeśli czasem przeraża swą nieludzką precyzją. To też mi umknęło. A te dwie zapiekanki są do odżałowania.</p>
<p><strong>Andreas Feininger. Nowy Jork, lata czterdzieste.</strong></p>
<p>Wystawa organizowana przez Międzynarodowe Centrum Kultury, Rynek Główny 25.</p>
<p>Ceny Biletów to 8 zł i 5 zł ulgowy. Jeśli ktoś czytuje ‘Tygodnik Powszechny’, aktualny numer Tygodnika jest darmową wejściówką.</p>
<p>Wystawa czynna do 29 sierpnia 2010.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.tapczan.info/index.php/2010/07/30/ogladanie-feiningera/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>POPPEA//POPPEA, czyli o czym się nie mówi, o tym się tańczy.</title>
		<link>http://www.tapczan.info/index.php/2010/07/19/poppeapoppea-czyli-o-czym-sie-nie-mowi-o-tym-sie-tanczy/</link>
		<comments>http://www.tapczan.info/index.php/2010/07/19/poppeapoppea-czyli-o-czym-sie-nie-mowi-o-tym-sie-tanczy/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 19 Jul 2010 13:58:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[teatr]]></category>

		<category><![CDATA[antyk]]></category>

		<category><![CDATA[aphex twin]]></category>

		<category><![CDATA[Christian Spuck]]></category>

		<category><![CDATA[GAUTHIER DANCE]]></category>

		<category><![CDATA[Monteverdi]]></category>

		<category><![CDATA[muzyka]]></category>

		<category><![CDATA[Niemiecki teatr tańca]]></category>

		<category><![CDATA[Theaterhaus  Stuttgart]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.tapczan.info/?p=979</guid>
		<description><![CDATA[
Antyczna historia opowiedziana na modłę modern jazzu, pod czujnym okiem Monteverdiego i z pobłażliwym błogosławieństwem wujka Aphex Twina. Niemiecki teatr tańca. Brzmi surrealistycznie? A owszem.

To jeden z niewielu momentów w życiu, gdy człowiek cieszy się jak dziecko poznając całą historię już w pierwszych minutach spektaklu. Narratorka o dziwacznym francuskim akcencie streszcza akcję w kilku zdaniach. Lecz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a title="Poppea" href="http://www.tapczan.info/index.php/2010/07/19/poppeapoppea-czyli-o-czym-sie-nie-mowi-o-tym-sie-tanczy/"><img class="alignnone size-full wp-image-986" title="Poppea//poppea" src="http://www.tapczan.info/wp-content/uploads/2010/07/11.jpg" alt="" width="619" height="220" /></a></p>
<p><strong>Antyczna historia opowiedziana na modłę modern jazzu, pod czujnym okiem Monteverdiego i z pobłażliwym błogosławieństwem wujka Aphex Twina. Niemiecki teatr tańca. Brzmi surrealistycznie? A owszem.</strong></p>
<p><span id="more-979"></span></p>
<p>To jeden z niewielu momentów w życiu, gdy człowiek cieszy się jak dziecko poznając całą historię już w pierwszych minutach spektaklu. Narratorka o dziwacznym francuskim akcencie streszcza akcję w kilku zdaniach. Lecz w tym przypadku cała zabawa nie polega na tym &#8220;co&#8221;, ale &#8220;jak&#8221; będzie się działo. Szybko acz treściwie zaspokojona ciekawość odsuwa się na dalszy plan i pozostawia emocje widza sam na sam z tancerzami. A oni gną się i prężą, zachwycając każdym ruchem.</p>
<p>Żeby dosięgnąć sedna przedstawianej historii, trzeba wykonać aż dwa skoki w przeszłość. Pierwotnie mamy bowiem do czynienia ze starożytną historią Nerona i Poppei. Romanse, zaślubiny, zdrady, zabójstwa, czyli chleb powszedni pod dworze Nero Claudiusa Caesara Augustusa Germanicusa. W detalach rzecz się ma następująco: Poppea - kochanka Nerona, na jego rozkaz rozwiodła się z mężem. Neron swoją ówczesną żonę zlecił zamordować, by móc poślubić Poppeę, która, dla równowagi, namówiła go do zabójstwa jego matki. Na koniec, kopiąc ciężarną Poppeę w brzuch, Neron uśmierca także ją. Historia o tyle tragiczna, co absurdalna. Zagadki tego związku wciąż budzą kontrowersje wśród historyków i inspirują artystów. I tak właśnie, kilkanaście stuleci później, dał się zainspirować Claudio Monteverdi, komponując wyśmienitą barokową operę &#8220;Koronacja Poppei&#8221;, która potem zyskała miano pierwszego arcydzieła operowego. A skoro odpowiedzialny za choreografię spektaklu POPPEA // POPPEA Christian Spuck jako materiał miał taką historię, a jako wzorzec taki muzyczny autorytet, nie miał innego wyjścia, niż stworzyć sztukę, która powoduje gęsią skórkę, choć na dworze plus trzydzieści siedem.</p>
<p>Spuck czerpie pełnymi garściami od barokowego mistrza. Elżbietańskie stroje tancerzy, muzyka po części utrzymana w konwencji dworskiej. Jednak to wszystko, choć klasycznie piękne, to wydawać by się mogło spróchniałe i nudne, dlatego też stale przełamywane jest nowoczesnością i świeżością. Przedstawienie warsztatowo bazuje na tańcu jazzowym. Mamy więc sporo elementów baletu ale i niemniej dynamiki i nieokiełznanych układów modern dance. Nie jest to napuszone piękno rodem z jeziora łabędziego, ale raczej brud, pot i emocjonalny rock&#8217;n'roll. Muzyka klasyczna bardzo często flirtuje z współczesną nieprzypudrowaną elektroniką. Dźwięki łamią się, tłumione są przez szumy, zanikają w ciszy. A tancerze jakby nigdy nic, opowiadają swoją historię. Okazuje się, że można tańczyć do ciszy. Okazuje się, że historię można przeżyć, nawet jej nie usłyszawszy. Okazuje się, że najlepszym instrumentem do interpretacji muzyki jest ciało.</p>
<p>Liczę, że Gauthier Dance odwiedzi kiedyś Polskę. I że w Polsce znajdę teatr tańca na podobnym poziomie. Obiecuję to sprawdzić. Bo teatr tańca jest jak wysublimowana pornografia, po której odkrywa się w sobie narkotyczne skłonności. Niby się tylko na to patrzy, a się w człowieku gotuje aż po cebulki włosów. I trzeba znowu.</p>
<p><strong>POPPEA//POPPEA</strong></p>
<p><strong>Produkcja: Theaterhaus  Stuttgart przy współudziale: Grand Théâtre du Luxembourg, Theater Bonn, Schauburg München oraz Achtfeld GmbH Berlin</strong></p>
<p>Choreografia: Christian Spuck<br />
Muzyka: Martin Donner, Claudio Monteverdi i inni.<br />
Premiera: 1. Lipca 2010, Theaterhaus Stuttgart</p>
<p><em>Ola Świdergoł</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.tapczan.info/index.php/2010/07/19/poppeapoppea-czyli-o-czym-sie-nie-mowi-o-tym-sie-tanczy/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
	</channel>
</rss>
