Peter Brötzmann w Alchemii

|September 9, 2008|koncerty|0

Zapytany o to co myśli o traktowaniu go jako guru awangardy i ikonę free jazzu odparł: „To zwykłe pieprzenie”. A jednek coś jest na rzeczy, że to właśnie ten a nie inny muzyk otwiera swoim koncertem tegoroczną edycję Krakowskiej Jesieni Jazzowej.

Należy do pokolenia urodzonego jeszcze w trakcie II Wojny Światowej. Podobno Mikołaj Trzaska powiedział, że trzeba się go bać. W środowisku jego brzmienie najczęściej porównuje się z walcem drogowym. Zawsze bezkompromisowy. Szkół muzycznych nie szanuje. Grania uczył się na scenie i w trasie. Zanim zdecydował poświęcić się w pełni scenie improwizowanej zdążył zaliczyć studia w szkole plastycznej. W tym kontekście istotniejsza jest jednak kolaboracja z twórcami Fluxusu. Podczas przygotowywania instalacji oraz performance’ów asystował Nam June Paikowi. I pomyśleć, że jako czternastolatek grywał w Dixielandzie. Teraz sam uosabia orkiestrę. Kto nie słyszał niech sam sprawdzi siłę zadęcia Petera Brötzmanna. Polecam się pospieszyć, mogą być kłopoty ze zdobyciem biletów. Na scenie towarzyszyć mu będą Japończyk Toshinori Kondo (trąbka), Włoch Massimo Pupillo (bas), oraz Norweg Paal Nilssen-Love (perkusja). Drżyjcie!

myspace.com/peterbrotzmann

Alchemia, 11 września, g. 20.00, Inauguracja Krakowskiej Jesieni Jazzowej 2008

Zostaw swój komentarz