Wszystko co kochamy w kinie
Maciej Pietrzyk|styczeń 27, 2010|film|
To naprawdę miłe uczucie obejrzeć polski film - krążący wokół tematu “Solidarności”, dorastania, miłości, oraz młodzieńczego buntu - i nie dostać po pysku sierpowym patosu, uproszczeń i truizmów. Zamiast tego szczerze się uśmiechnąć, dobrze wzruszyć, przyklasnąć na koniec i z uśmiechem pomyśleć: Kur…! Nareszcie! czytaj dalej »





Ja bym zmienił nazwę. Na przykład: Królowie Cnót. Erlend Øye wykazuje się godną podziwu pracowitością nagrywając w jednym roku dwie dobre płyty. Jedną ze swoim groźnie jak na Berlin brzmiącym: The Whitest Boy Alive. Drugą ze starym koleżką poznanym w wieku pierwszych rozkmin: Eirikiem Bøe. O dalszych cnotach niżej. 
















